To, co miało być spokojnym wypoczynkiem, dla wielu turystów zmieniło się w koszmar. Pracownik lotniska na Fuerteventurze przez miesiące okradał bagaże pasażerów przylatujących na Wyspy Kanaryjskie. Skandal wybuchł dopiero wtedy, gdy jedna z ofiar zgłosiła kradzież tysięcy euro.

Jak się okazało, bagaże turystów przylatujących na Fuerteventurę nie były bezpieczne. Śledztwo wykazało, że pracownik lotniska wyjmował z bagaży rejestrowanych głównie gotówkę i biżuterię. Działał sam i celowo wybierał momenty, gdy w pobliżu nie było innych pracowników. Łączne straty pasażerów oszacowano na około 9 tysięcy euro.

Zniknęło 5 tysięcy euro. Monitoring nie pozostawił złudzeń

Przełomem było zgłoszenie turystki z grudnia 2025 roku. Po przylocie odkryła, że z jej walizki zniknęło 5 tysięcy euro w gotówce, przewożone w kopercie. Sprawa trafiła do Gwardii Cywilnej, która przeanalizowała monitoring lotniska. Nagrania jednoznacznie pokazały, kto i w jaki sposób okradał bagaże.

Według ustaleń śledczych pracownik chował skradzione przedmioty do kieszeni roboczej odzieży. Część łupów sprzedawał — potwierdziły to przelewy na jego koncie. Biżuterię i inne kosztowności znaleziono także w jego samochodzie.

To nie pierwszy taki skandal na Kanarach

Fuerteventura nie jest odosobnionym przypadkiem. Kilka miesięcy wcześniej Gwardia Cywilna rozbiła gang działający na lotnisku Tenerife Sur. Tam skala była znacznie większa — z bagaży turystów zniknęły przedmioty warte około 3 milionów euro. W sprawie zatrzymano aż 95 osób, w tym również pracowników lotniska.

Wakacyjna przestroga dla pasażerów

Skandal na Fuerteventurze to kolejny sygnał ostrzegawczy dla podróżnych. Linie lotnicze i lotniska zapewniają o bezpieczeństwie bagażu rejestrowanego, ale jak pokazuje praktyka, bywa z tym różnie. Gotówkę, biżuterię i inne kosztowności najlepiej trzymać przy sobie — zamiast ryzykować ich utratę w bagażu rejestrowanym.

Czytaj również: