Śmierć w Wenecji – byli piękni i młodzi, a skończyli tak tragicznie. Jeszcze 8 czerwca Gabriella Querino i Sean Michieli świętowali ślub. Trzy miesiące później ich historia poruszyła całą Wenecję. Teraz rodzina Gabrielli stawia pytania, na które odpowiedzi szukają śledczy, a bliscy Seana apelują, by nie wyciągać pochopnych wniosków. W tle pojawia się również problem bezpieczeństwa na wodnych trasach Wenecji, z których każdego dnia korzystają mieszkańcy i turyści.
Śmierć w Wenecji – tym razem nie chodzi o nowelę Tomasza Manna ani słynny film Luchina Viscontiego, ale o prawdziwe życie zakończone w dramatycznych okolicznościach. Bywa, że miejsca kojarzone z wymarzonym wypoczynkiem stają się sceną niewyobrażalnych tragedii. Tak było właśnie w tym przypadku.
Tragedia przed świtem
Była sobota, 12 września 2026 roku. Około godz. 5 rano pochodząca z Brazylii 26-letnia Gabriella Querino i jej 25-letni mąż Sean Michieli wypłynęli z Burano niewielką łodzią.
Pół godziny później, w kanale Tessera niedaleko lotniska Marco Polo, ich jednostka zderzyła się z taksówką wodną. Na jej pokładzie znajdowało się dwóch turystów ze Stanów Zjednoczonych.
Amerykanie znaleźli się więc w samym środku dramatu, który przez kolejne dni trzymał Wenecję w napięciu. Ich relacje mogą być teraz bardzo ważne dla śledczych próbujących ustalić dokładny przebieg zderzenia.
Śmierć w Wenecji. Sean Michieli walczył o życie, Gabriella Querino zniknęła
Po zderzeniu łódź małżeństwa zatonęła. Sean Michieli został odnaleziony ciężko ranny i przewieziony do szpitala dell’Angelo w Mestre. Miał bardzo poważny uraz głowy i obrażenia innych części ciała. Lekarze operowali go i walczyli o jego życie, ale stan 25-latka był krytyczny.
Tymczasem Gabrielli Querino nie znaleziono. W wydobytej z wody łodzi natrafiono na rzeczy wskazujące, że 26-latka znajdowała się na pokładzie razem z mężem. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania Brazylijki.
Przez trzy dni czekali na wiadomość o Gabrielli
Lagunę przeczesywali nurkowie, strażacy i karabinierzy. W akcji uczestniczył także śmigłowiec, a dno sprawdzano za pomocą sonaru.
Tymczasem stan Seana Michieliego nie poprawiał się. W niedzielę 13 września wieczorem zakończyła się procedura medyczna związana ze stwierdzeniem jego śmierci. Miał 25 lat.
Poszukiwania Gabrielli trwały nadal. W poniedziałek 14 września mijał trzeci dzień bez odpowiedzi. Rodzina kobiety była już w drodze z Brazylii do Włoch. Wciąż pozostawała nadzieja.
Zgasła we wtorek 15 września. Około godz. 9 rano osoba płynąca łodzią zauważyła ciało w wodzie w rejonie Campalto. Służby nie miały wątpliwości, że odnaleziono Gabriellę Querino.
– To tragiczna historia, która przez ostatnie dni trzymała całe nasze miasto z zapartym tchem – napisał po odnalezieniu kobiety burmistrz Wenecji Simone Venturini.
Zginęli trzy miesiące po ślubie
Gabriella Querino i Sean Michieli pobrali się 8 czerwca w Wenecji. Od ich ślubu do tragicznej śmierci minęły zaledwie trzy miesiące. Ona pochodziła z Brazylii i od około dwóch lat mieszkała we Włoszech. On pochodził z Burano i był rybakiem. Gabriella coraz częściej towarzyszyła mu podczas pracy na lagunie.
W mediach społecznościowych zostały ich wspólne zdjęcia i nagrania. Jeszcze kilka tygodni wcześniej młoda Brazylijka pokazywała zwyczajne chwile spędzane z mężem na wodzie. Gabriella była również w ciąży. Według włoskich mediów w przyszłym roku mieli zostać rodzicami.
Tragedia młodego małżeństwa w Wenecji szybko odbiła się szerokim echem we Włoszech.
Co wydarzyło się o godz. 5.30?
To pytanie nadal pozostaje bez pełnej odpowiedzi. W miejscu, w którym doszło do zderzenia, nie było kamery pokazującej sam moment kolizji. O tej porze było również ciemno. Śledczy muszą więc odtworzyć zdarzenie na podstawie stanu obu jednostek, warunków panujących na wodzie i zeznań świadków.
Sprawdzane są m.in. prędkość, widoczność i oświetlenie łodzi. 38-letni mężczyzna kierujący taksówką wodną miał powiedzieć, że przed uderzeniem nie zauważył niewielkiej jednostki Gabrielli Querino i Seana Michieliego. Został objęty postępowaniem dotyczącym śmiertelnego wypadku na wodzie.
Bardzo ważne mogą być zeznania dwóch amerykańskich turystów, którzy znajdowali się na pokładzie taksówki wodnej i byli świadkami tragedii.
Nadmierna prędkość na lagunie od dawna jest problemem
Tragiczne zderzenie ponownie zwróciło uwagę na bezpieczeństwo transportu wodnego w Wenecji. I okazuje się, że problem nie jest nowy.
Na lagunie obowiązują ograniczenia prędkości, a miasto coraz mocniej kontroluje łodzie, taksówki wodne i prywatne jednostki. Od sierpnia 2025 roku działa tu nawet wodny odpowiednik fotoradaru – system Si.Sa., nazywany przez Włochów „barcaveloxem”. Jego zadaniem jest właśnie kontrola prędkości na lagunie weneckiej i egzekwowanie obowiązujących limitów.
Tylko w 2025 roku przeprowadzono 11 183 kontrole. System wykrył 806 naruszeń przepisów żeglugowych.
Jeszcze bardziej wymowne są dane dotyczące nadmiernej prędkości łodzi w Wenecji. Według RaiNews liczba mandatów za przekraczanie dozwolonych limitów wzrosła z 29 w 2024 roku do 682 rok później. Kary dotyczyły niemal wyłącznie taksówek wodnych i prywatnych łodzi.
Ograniczenia są różne w zależności od miejsca. W wewnętrznych kanałach limit może wynosić zaledwie 5 km/h, na większych drogach wodnych sięga 20 km/h.
To szczególnie istotne w rejonie, w którym doszło do tragedii. Kanał prowadzący w stronę lotniska Marco Polo należy do ruchliwych tras wodnych Wenecji. ANSA zwraca uwagę, że regularnie pływają tędy taksówki wodne przewożące pasażerów na lotnisko – często z dużą prędkością.
Czy prędkość miała znaczenie także tym razem? Czy taksówka wodna, na której pokładzie znajdowali się dwaj amerykańscy turyści lecący do Stanów Zjednoczonych, płynęła zbyt szybko i właśnie to mogło przyczynić się do tragedii?
To ma wyjaśnić śledztwo. Prokuratura bada prędkość taksówki, ewentualny błąd podczas manewru oraz to, czy obie jednostki były prawidłowo oświetlone.
Rodzina Gabrielli Querino ma pytania
Gdy zakończyły się poszukiwania, pojawił się jeszcze jeden wątek.
Rodzina Gabrielli Querino chce, aby śledczy dokładnie sprawdzili nie tylko samo tragiczne zderzenie, ale również ostatnie godziny przed wypłynięciem małżeństwa z Burano.
Bliscy 26-latki powiedzieli włoskim mediom, że w piątek wieczorem, kilka godzin przed tragedią, między małżonkami miało dojść do kłótni. Później Gabriella skontaktowała się z matką i poinformowała ją, że sytuacja się uspokoiła.
Rodzinę zastanawia jednak sposób, w jaki to zrobiła. Jak relacjonują bliscy, Gabriella zwykle kontaktowała się z rodziną przez wideorozmowy. Tym razem wysłała tylko krótkie wiadomości. Jej najbliżsi chcą więc wiedzieć, co dokładnie wydarzyło się pomiędzy ostatnim kontaktem z matką a wypłynięciem około godz. 5 rano.
Śledczy podchodzą do tych informacji ostrożnie. Pierwsze oględziny ciała Gabrielli wykazały obrażenia odpowiadające skutkom zderzenia łodzi. Tragiczny wypadek pozostaje główną wersją wydarzeń.
Prokuratura zarządziła sekcje zwłok Gabrielli Querino i Seana Michieliego. Rodzina mężczyzny zaapelowała, aby do czasu zakończenia postępowania nie rozpowszechniać niesprawdzonych teorii dotyczących tragedii.
Źródło: ANSA, Corriere del Veneto, RaiNews, Comune di Venezia
Fot. Facebook/Sean Michieli
Chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!
Czytaj również:
- Śmierć w jacuzzi, horror pod prysznicem. Tragiczne wakacje turystów
- Utonięcia na Wyspach Kanaryjskich. Atlantyk pochłonął 45 ofiar
- Turyści tonęli na Fuerteventurze. Dramatyczne akcje ratunkowe
- Polacy tonęli na Teneryfie. Ojciec i syn porwani przez silny prąd
- Tragedia podczas parasailingu w Hiszpanii. Turystka zginęła na skałach
- Tragedia turystów w Chorwacji. Wypłynęli pontonem podczas bory. Jedna osoba nie żyje
- Zatrucie czadem w hotelu. Dramat na Majorce
- Zakazy dla turystów we Włoszech. Nawet 500 euro mandatu. Za co?
- Nawet 10 euro za wjazd do Wenecji. Wraca opłata dla turystów