Co zjeść na Teneryfie? Zabieram Was w szybką, kulinarną podróż po największej wyspie Kanarów; podróż, podczas której spróbujecie nowych smaków, ale i przekonacie się, co warto tu zjeść. I gdzie warto zjeść na Teneryfie.
Spis treści
Co zjeść na Teneryfie? Moje pierwsze skojarzenie z jedzeniem na Teneryfie to ocean, który otacza wyspę. A skoro ocean, to i ryby, i owoce morza. Tak, to właśnie one są tu naturalnym bohaterem i głównym składnikiem kuchni kanaryjskiej.
Ale nie tylko. Kuchnia wyspy to również gofio, papas arrugadas, sery i kilka innych rzeczy, których turysta, nieznający języka hiszpańskiego – szczególnie gdy jest po raz pierwszy na Teneryfie – może początkowo nawet nie rozpoznać w menu. Moja rada? Przewrócić kartkę menu albo odwrócić je na drugą stronę – tam z reguły znajdziecie nazwy potraw w języku angielskim. Menu w każdej restauracji czy barze, w jakich byłem, ma wersję angielskojęzyczną. Nawet dla osób słabo znających ten język nazwy potraw będą już bardziej zrozumiałe.
Kuchnia Teneryfy – kuchnia lokalna, pożywna i smaczna
Kuchnia Teneryfy – czym mnie zaskoczyła? Kilka dań jadłem tu po raz pierwszy, ale nie jechałem tu z żadnymi konkretnymi kulinarnymi oczekiwaniami. Od pierwszej wizyty na Teneryfie byłem wierny swojej podstawowej zasadzie: jeść to, co jadają lokalni mieszkańcy. No i w zasadzie to się udało.
W tym artykule znajdziecie kilka potraw, które dadzą Wam odpowiedź na pytanie, co zjeść na Teneryfie. Testowałem je – niektóre kilkakrotnie – i mogę polecić je z czystym sumieniem. Tak samo jak kilka fajnych miejsc, w których jadałem.
Gotowi na kulinarną przygodę na Teneryfie? Głodni po plażowaniu, kąpielach słonecznych i morskich, po trekkingu w górach? Ciekawi, co zjeść na Teneryfie? To zapraszam!

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Co zjeść na Teneryfie? Papas arrugadas i sosy mojo
To dla mnie podstawa kuchni na Teneryfie i całych Kanarach. Papas arrugadas – małe ziemniaki gotowane tradycyjnie w mocno osolonej wodzie, podane na talerz z charakterystyczną pomarszczoną, słoną skórką. Zazwyczaj jada się je w towarzystwie dwóch sosów: mojo rojo (paprykowy) i mojo verde (kolendrowy).
Papas arrugadas to jedno z najbardziej charakterystycznych dań i dodatków do dań kuchni Teneryfy, jak i całych Wysp Kanaryjskich. Zamawiam je zawsze albo jako samodzielną przekąskę – uwierzcie, idzie się tym najeść, naprawdę – ale też trafiają do mnie jako dodatek do ryb czy mięsa.
Gdzie smakowało mi najbardziej? Wszędzie, bo sposób przygotowania jest bardzo podobny, podobnie – tak przynajmniej wynika z moich obserwacji – jak i wielkość ziemniaków. Różne smakują sosy – raz są mocno wyraziste, innym razem mniej. Mimo to za każdym razem papas arrugadas z dodatkiem mojo rojo i mojo verde smakowały mi tu wyśmienicie.
Cena? Średnio – w roku 2026 – to ok. 3,50 do 4 euro za jedną porcję. Z tymi cenami to pamiętajcie, mogą się zmieniać w zależności od sezonu i inflacji. Podaję je orientacyjnie, dlatego lepiej się do nich nie przywiązywać.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Gofio – smak Teneryfy, którego trzeba spróbować
Na początek wyjaśnienie, czym jest gofio. To prażone, a następnie mielone zboża. Ten produkt ma bardzo długą historię na Wyspach Kanaryjskich. Jest wykorzystywany zarówno w potrawach wytrawnych, jak i słodkich. I jeszcze mała uwaga: jedni kochają przyrządzane z nich dania, inni wręcz przeciwnie. Ja zaliczam się do pierwszej grupy.
W restauracji w Los Cristianos jadłem danie, które nazywa się escaldón de gofio. To wytrawna wersja przygotowywana przez połączenie gofio z gorącym bulionem. W miseczce dostałem gofio w towarzystwie czerwonej cebuli, tutejszego sera i chrupiących skwarek. Wyglądało to trochę jak jakiś deser, no ale deserem nie było. Ta porcja, którą widzicie na zdjęciu, to aż za dużo jak dla jednej osoby. To typowa kuchnia Teneryfy, jak i Kanarów. Już bardziej typowo być nie może.
Jak smakuje escaldón de gofio?
To danie ma konsystencję jak puree bądź kasza manna, a do czego mógłbym porównać smak? Chyba nie mamy w polskiej kuchni odpowiednika. Umami, to na pewno, czułem wyraźny smak tradycyjnego bulionu, gdzieś tam też wyczułem orzechową nutę. Trochę to też smakowało i chlebem. W towarzystwie cebuli, sera i ziemniaków z miejsca mnie oczarowało.
Czy zamówiłbym drugi raz? Zdecydowanie tak! Ale uwaga: tego dania nie znajdziemy w każdej restauracji oferującej kuchnię kanaryjską. Jeśli zobaczycie gdzieś w menu gofio – w jakiejkolwiek wersji, wytrawnie czy na słodko – to oznacza, że jadają w tym miejscu także rozsmakowani w nim mieszkańcy. A skoro tak, to warto wybrać dany bar i restaurację. W końcu dla swoich gotuje się najlepiej!
Ryby na Teneryfie. Ocean trafia prosto na talerz
Nie zliczę, ile razy jadłem ryby na Teneryfie. I nigdy nie trafiła mi się zepsuta, śmierdząca ryba. Tak, ryby są naturalnym elementem miejscowej kuchni. Prawie w każdym menu są sardynki, tuńczyk i inne ryby, które lokalnie występują na wodach Teneryfy. Nazw wszystkich nie pamiętam, ale smak – już tak. A wygląd oceńcie sami na zdjęciach.

z ziemniakami i cytryną – takich smaków
szukam na Teneryfie.
Fot. Ścieżki Mojego Świata
Sardinas fritas – smażone sardynki w Los Cristianos
Sardinas fritas, czyli niewielkie smażone sardynki, podane w całości, z papas arrugadas i cytryną – to widzicie na zdjęciu. Danie niedrogie, proste, ale w tej prostocie tkwi urok i prawdziwy smak Teneryfy. To kuchnia kanaryjska w typowym, prawdziwym wydaniu.
Jak się je jadło? Całe, skropione sokiem z cytryny, z ośćmi – dokładnie tak, jak nasze smażone szprotki. Wspaniale chrupały w zębach, były bardzo smaczne, bo świeżo upieczone i czuć było ten smak świeżości na języku. Zdecydowanie polecam sardinas fritas – ja sam zamawiam to danie dość często. Nie jest drogie, a bardzo dobre, bardzo pożywne i bardzo lokalne.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Co zjeść na Teneryfie. Smażona ryba
Czy może być coś lepszego niż klasyczna smażona ryba? No chyba nie. To, co widzicie na zdjęciu, jadłem w restauracji w Roque de las Bodegas, gdy wróciłem z obchodu trzech czarnych plaż na Teneryfie.
Ryba była idealnie wysmażona, nie przeciągnięta, z dodatkiem smażonego czosnku, przyprawiona zieloną pietruszką, do tego papas arrugadas bez sosów. Gatunku tej ryby nie znam, nazwy też niestety nie pamiętam – zawsze zapominam cyknąć zdjęcie menu czy paragonu. Ale ta ryba była warta ceny i stanowiła pełen obiad, po którym ledwo mogłem się ruszyć. Serio, bo porcja była spora. Uwaga tylko na ości, dużo ich tu nie było, ale jednak to nie filet.
Owoce morza na Teneryfie. Krewetki, kalmary i ośmiornica
Nie każdy lubi owoce morza i OK, nikt nie ma obowiązku, by je lubić. Cóż, ja je uwielbiam. Krewetki, langustynki, kalmary, ośmiornice – takie jedzenie nigdy mi się nie nudzi. Co zjeść na Teneryfie? Właśnie owoce morza.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Krewetki na oliwie
Klasyczne gambas al ajillo, czyli krewetki smażone na oliwie. Można zjeść same, można do nich zamówić bułkę. Na stół trafiają w misce wypełnionej wrzącą oliwą, więc trzeba uważać, żeby się nie oparzyć – szczególnie gdy towarzyszą nam dzieci.
Same krewetki – pierwsza klasa. Nieprzeciągnięte, chrupiące, świeże – tę świeżość naprawdę czuje się na języku. Oliwa bardzo dobrej jakości, idealna, by namoczyć w niej bułkę czy chleb. Dobre danie, bardzo pożywne, ale traktowane raczej w kategorii przystawki. Ja się nim najadłem, ale dla wielu osób może nie starczyć jako samodzielny obiad.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Duże krewetki w Los Cristianos
Langostinos a la plancha, czyli duże krewetki. Zaledwie 6 sztuk, ale jakich! Wspaniale usmażone, soczyste, świeże – prawdziwa uczta! Trafiają do nas na talerzu, z dodatkiem tylko cytryny, na talerzu ledwo maźniętym ciemnym sosem. Można domówić bułkę/chleb, ale mi smakowały same, bez żadnych dodatków. To w połączeniu z zupą rybną, o której za chwilę, wystarczyło mi na obiad. Ale – podobnie jak krewetki w oliwie – trzeba to danie traktować bardziej jak przystawkę. Dodam, że bardzo smaczną.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Grillowana ośmiornica w La Lagunie
Pyszną ośmiornicą swego czasu objadałem się i w Czarnogórze, i w Chorwacji. Ta na Teneryfie w niczym nie ustępuje tym z Bałkanów. Duża porcja, połowa ośmiornicy na talerzu – świeża, chrupiąca, smakująca oceanem i lekko grillem, dokładnie taka, jaką lubię. Na Teneryfie jadłem ją z dodatkiem obsmażanych ziemniaków, posypaną pietruszką. Pyszne, dobre danie, po które warto sięgać na Teneryfie.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Kalmary z ziemniakami bądź frytkami
To już taki trochę fast food. Danie znajdziecie w menu bardzo wielu restauracji. Czy zachwyca? Lubię kalmary – te tutaj, smażone w cieście, były bardzo OK. Świeże, chrupiące, pełne smaku.
Jednak dodatek smażonych ziemniaków – w wielu miejscach podaje się też frytki – to już dla mnie trochę za dużo. Ciasto, ziemniaki – jest to pyszne i pożywne, niemniej bardzo kaloryczne. Można zamówić to danie i zjeść same kalmary – chyba to nawet lepsze, niż napychać się dodatkowo smażonymi ziemniakami.
Co zjeść na Teneryfie? Takie kalmary chyba bym jednak odpuścił. Kuchnia kanaryjska ma o wiele więcej do zaoferowania, niż smażone kalmary i smażone ziemniaki. Serio.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Sopa de Marisco, czyli zupa z owoców morza – mój wybór w Los Cristianos
Nalewana z garnka do talerza przy gościach, więc widzę, co kelner wybiera chochlą. A wybrał dla mnie – i to kilkukrotnie – muszle, krewetki, omułki, spore kawałki ryby. Wszystko to w esencjonalnej rybnej zupie, gęstej, ale nie za gęstej, z lekką nutą papryki, najpewniej ze śmietaną. Wiecie co? To mój hit – przynajmniej jeśli chodzi o 2026 rok. Uwielbiam zupę rybną, ale ta była wyjątkowa. Dlaczego?
Aksamitny smak, mnóstwo dodatków – prawdziwa kuchnia Teneryfy
Zupa miała swój głęboki, aksamitny, rybny smak. Nie dominował całości. Kawałki ryby, całkiem spore, zachowały również swój smak, nie były rozgotowane. Podobnie jak krewetki i muszle, z których można wyssać małże.
No i cena czyni cuda. Zapłaciłem 7,50 euro za dużą porcję zupy, tak naładowanej dodatkami, że spokojnie starczyłaby za obiad. Czy to dużo? Za danie takiej jakości – uważam, że absolutnie nie.
Tę zupę jadłem dzień przed rejsem na La Gomerę i od razu wróciłem na nią, gdy 10 dni później przypłynąłem z La Gomery do Los Cristianos. Powtarzalność smaku to coś, co świadczy o wysokiej jakości przygotowanych dań, umiejętnościach kucharza. Zupa była równie dobra jak ta, którą jadłem 10 dni wcześniej.
Jaka to była restauracja i gdzie dokładnie? O tym za chwilę Wam napiszę.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Tuńczyk w sezamie. Japonia na kanaryjskim talerzu
W tej samej restauracji zamówiłem jeszcze jedno danie. Nie ma go w oficjalnej karcie – to była propozycja szefa kuchni. I ponownie się nie zawiodłem.
Na talerzu dostałem ogromny, gruby kawałek tuńczyka, obsmażonego z zewnątrz, ale z różowym środkiem. Po wierzchu był posypany białym i czarnym sezamem, a podano mi go z dodatkiem wakame, świeżego ogórka i ciemnego sosu z posmakiem sosu sojowego. Taka wariacja w japońskim stylu.
Byłem zaskoczony zarówno wielkością porcji, jak i smakiem ryby. Z zewnątrz ścięta, z wciąż różowym środkiem, stanowiła zaskakujący twist obiadu. Powiedzieć, że to było dobre, to jak nic nie powiedzieć. To było pyszne. Ryba była soczysta, świeża, sezam wspaniale chrupał, a dodatki podkręcały smak ryby.
To było jedno z najlepszych dań, jakie kiedykolwiek jadłem na Teneryfie, ale i na całych Kanarach. Tanio nie było, bo zapłaciłem za to danie ponad 10 euro, ale, ale… Ile w Polsce kosztuje taka porcja tuńczyka w restauracji? No właśnie…

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Kanaryjskie sery. Kozi ser na Teneryfie
Deska serów jako np. wieczorna przekąska? Czemu nie. Szczególnie że to sery miejscowe, kozie. Wyspy Kanaryjskie mają bowiem mocną tradycję serowarską, szczególnie związaną z mlekiem kozim. Samych kóz jest bardzo dużo – szczególnie widać to, gdy ruszy się na trekking w wiejskie tereny Anagi.
Koszt takiej deski, jaką widzicie na zdjęciu, to ok. 8 euro. Dostałem ją w jednej z restauracji w Santa Cruz de Tenerife. Był to ser dojrzewający, łagodny i pikantna odmiana. Dobre było? Pewnie, że dobre, mało tego – pyszne!
Całość została podana z grzankami i sosem. To fajna przekąska do piwa czy sangrii. Warto spróbować, naprawdę.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Paella na Teneryfie. Popularna, ale nie kanaryjska
Tę paellę, którą widzicie na zdjęciu, jadłem w Puerto de la Cruz. Byłem tak zmęczony po pieszej wędrówce przez miasto na Playa El Bollullo i z powrotem, że już nie szukałem żadnej lokalnej restauracji. Po prostu usiadłem w pierwszym lepszym barze przy nadmorskim deptaku i zamówiłem to cudo, które w 2023 roku kosztowało ok. 23 euro.
Tu trzeba wyjaśnić jedną rzecz. Paella to potrawa hiszpańska, wywodząca się z Walencji. Nie jest tradycyjną potrawą kanaryjską. Ale jadałem ją tak rzadko, że postanowiłem tamtego dnia – była to bodajże niedziela wielkanocna 2023 – spróbować właśnie tego.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Paella na Teneryfie jest bardzo popularna, zwłaszcza w restauracjach nastawionych na turystów. Do takiej trafiłem. Czy się zawiodłem smakiem? Nie! Było drogo, ale bardzo smacznie i pożywnie. Otrzymałem paellę z małżami, krewetkami i… królikiem. Wszystko świeże, znakomicie przyrządzone. Na danie czekałem ok. 40 minut, więc gdy w końcu je dostałem, rzuciłem się na nie i… Tak, przyznaję się – zjadłem prawie całą tę porcję.

Fot. Ścieżki Mojego Świata
Churros na śniadanie? Tak, ale bez nutelli
Churros to część hiszpańskiej kultury kulinarnej i możemy ten przysmak – jadany w Hiszpanii podobno na śniadanie – bez problemu znaleźć na Teneryfie. Smażone ciasto i dodatek sosu czekoladowego – wydawałoby się, że pychota, co nie?
Cóż, i tak, i nie. Ja akurat trafiłem na świeżo usmażone churros – co ważne, olej był jeszcze świeży, co jest podstawą w takim daniu – ale zamiast sosu czekoladowego podano mi je z nutellą ze słoika. Smakowało, owszem, ale… Tłuszcz i cukier w dużych ilościach to niefajne połączenie, więc umówmy się – to nie jest przekąska na co dzień. Szczególnie że od razu chce się po niej spać.
Może gdyby zamiast nutelli był jakikolwiek sos czekoladowy, zwykła polewa z kakao, masła, mleka bądź śmietany oraz odrobiny cukru, byłoby inaczej? Nie mi to zgadywać – ale raz zjadłem churros i starczyło mi na wszystkie pozostałe pobyty na Teneryfie.
Gdzie zjeść na Teneryfie? 3 miejsca, które sprawdziłem
Miejsca, o których zaraz przeczytacie, to miejsca, które mogę Wam polecić z czystym sumieniem. Dlaczego? Bo dla jakości potraw, jakie w nich jadłem, dla obsługi, dla cen – wracałem do nich wielokrotnie podczas kolejnych wizyt na Teneryfie.
Restauracja El Ventorrillo w Los Cristianos
Ta fajna, rodzinna restauracja z wieloletnią tradycją otrzymuje moją rekomendację przede wszystkim za escaldón de gofio oraz sardinas fritas z papas arrugadas i cytryną. To właśnie tu jadłem te pyszności. Restauracja oferuje mnóstwo innych potraw, ale wszystkie mają wspólny mianownik: znakomitą jakość i przystępną cenę. Jeśli do tego dołożymy bardzo przyjazną obsługę, to mamy fajną, autentyczną kanaryjską knajpkę z dobrą kuchnią i przystępnymi cenami; knajpkę specjalizującą się w kuchni kanaryjskiej, chętnie odwiedzaną przez Hiszpanów.
Ile tu zapłaciłem za escaldón de gofio oraz sardinas fritas z papas arrugadas i cytryną? Tego już dokładnie nie pamiętam, ale ceny były naprawdę przystępne. Zresztą nie tylko ja tak uważam – dobry stosunek jakości do ceny często chwalą również goście restauracji w serwisach takich jak Tripadvisor.
Można usiąść w środku, można na zewnątrz pod parasolem, ważne, żeby przed 22:00 wyrobić się z jedzeniem, bo obecnie o tej porze restauracja się zamyka. Nie znajdziecie tej restauracji przy głównym deptaku, ale na samym jego końcu, już przed wejściem do portu, skąd odpływają promy. Dokładny adres to Paseo Dulce María Loinaz 18 w Los Cristianos. Sprawdźcie sobie profil tej restauracji na Instagramie – zobaczycie sami, co w niej dobrego.
Rincón del Marinero w Los Cristianos
Tu jadłem moje hitowe obiady w 2026 roku, czyli opisane powyżej sopa de marisco, duże krewetki oraz tuńczyka w sezamie inspirowanego kuchnią japońską. Jest położona zaraz obok El Ventorrillo – trzeba do niej zejść po schodach, bo znajduje się na dużym placu, też na końcu promenady, też przy drodze wiodącej do portu. Tu również pełno Hiszpanów – trzykrotnie tu jadłem i trzykrotnie gośćmi byli właśnie Hiszpanie. Czy to przypadek, czy jakaś reguła, tego nie wiem. W każdym razie – kuchnia Teneryfy, jak się patrzy.
Rincón del Marinero to również kuchnia kanaryjska, bardzo silnie zorientowana na ryby i owoce morza – zgodnie zresztą z marynistycznym wystrojem. Fantastyczne jedzenie, bardzo sympatyczna obsługa – kelnerzy autentycznie się ucieszyli, gdy wróciłem do nich po raz drugi i trzeci – i ceny, które nie należą może do niskich, ale z pewnością te dania są warte takich pieniędzy.
Znajdziecie tę restaurację pod adresem Paseo El Cabezo, s/n, 38650 Los Cristianos. Sprawdźcie też jej media społecznościowe: Facebooka i Instagram

Dobre miejsce na przerwę podczas wycieczki po północy Teneryfy.
Fot. Ścieżki Mojego Świata
Restauracja Casa Pepe Valle Lucia w Roque de las Bodegas
Ryba, krewetki, lokalizacja przy plaży – czegóż chcieć więcej? To nie tylko miejsce na znakomity obiad z rybą czy owocami morza w roli głównej, ale i fajne miejsce, żeby wpaść tu na chwilę na kawę i popatrzeć przez wielkie witryny na Playa de Roque de las Bodegas oraz górujące nad nią skały. Atmosfera tego miejsca jest zaskakująco przyjemna, a te widoki robią ekstra robotę.
Tanio nie jest – lokalizacja robi swoje. Za to jedzenie super, duże porcje i bardzo sympatyczna, sprawna obsługa. Blisko też do przystanku autobusu, który znajduje się niemal naprzeciwko. To świetne miejsce na obiad podczas wycieczki po Anaga i plażowania w Roque de las Bodegas.

barze niedaleko dworca autobusowego.
Fot. Ścieżki Mojego Świata
Lokalizacja, a jedzenie. Nie nabierajcie się na turystyczne pułapki
Idąc w kierunku Playa de Los Cristianos i później już na samym deptaku, mijamy dziesiątki restauracji i barów z kuchnią z całego świata. Czym tu pachnie? Tak, daniami, od których aż kręci się w głowie, ale… Ja czułem również unoszącą się w powietrzu niezbyt miłą woń intensywnie doprawianych potraw – o starym, przepalonym oleju już nie wspomnę. Niestety, choć uwielbiam Los Cristianos i właśnie tu jadłem wybitne dania lokalnej kuchni, to jest tu całe mnóstwo „turystycznych pułapek”, czyli jadłodajni nastawionych na turystę, kosztem jakości jedzenia. Niestety.
Bądźcie sprytniejsi. Warto iść kawałek dalej, zajrzeć w głąb niepozornej bocznej uliczki, zatrzymać się w miejscu, gdy dobrze słychać język hiszpański. Nawet kawa w takim miejscu smakuje inaczej, o jedzeniu już nie mówiąc. Bądźcie sprytniejsi, by samodzielnie poznać odpowiedź na pytanie, co zjeść na Teneryfie.
Zatem: gdzie zjeść na Teneryfie? Gdzie ta kuchnia kanaryjska – jeśli chcecie jej skosztować – będzie najlepsza? Samo jedzenie na Teneryfie posmakuje wyjątkowo, gdy zamiast wchodzić do pierwszej lepszej knajpy, poszukacie czegoś z lokalną kuchnią, miejsca nie nastawionego na masowego turystę, ale na klienta, takiego, który dobrze zje i wróci. Nawet na samą kawę.
A właśnie, a propos kawy – wiecie, gdzie piłem najlepszą? W lokalnym barze naprzeciwko dworca autobusowego w Los Cristianos (dworzec to po prostu perony, na które podjeżdżają autobusy). Dojrzycie to miejsce, gdy będziecie tu czekać na autobus. Warto tam zajrzeć na kawę, na coś lokalnego na ząb – czy będzie to kanapka, czy choćby krokiety. Atmosfera, bywalcy i smak w takim miejscu robią swoje.

Na zdrowie!
Fot. Ścieżki Mojego Świata
Podsumowanie
- Co zjeść na Teneryfie? Ja zaczynam od papas arrugadas z mojo, później szukam ryb i owoców morza, a jeśli w karcie zobaczę gofio – też długo się nie zastanawiam. Tam, gdzie gofio, tam jedzą lokalsi – miejcie to na uwadze!
- Nie wszystko musi smakować każdemu. Mnie zachwycił escaldón de gofio, wracałem po sopa de marisco. Natomiast tuńczyk w sezamie, danie spoza karty, okazał się jednym z najlepszych dań, jakie jadłem na całych Kanarach.
- Śmiało próbujcie lokalnej kuchni. Nie bójcie się potraw, których nazw początkowo nie rozumiecie. Może właśnie tak znajdziecie swój kulinarny hit z Teneryfy.
- Szukajcie miejsc, w których jedzą mieszkańcy. Sam traktuję obecność lokalnych gości jako dobry znak. Właśnie w takich restauracjach znalazłem kilka dań opisanych w tym artykule.
- Nie ograniczajcie się do najbardziej turystycznych restauracji. Te dwie z Los Cristianos leżą na końcu deptaka nad plażą. Turyści, nim do nich trafią, najedzą się w setce innych miejsc po drodze.
- Jedzenie w restauracjach na Teneryfie to nie jest tania sprawa. Owszem, to są koszty, ale czy po to lecimy tysiące kilometrów, by żałować sobie każdego euro na jakieś fajne danie?
- Macie chęć na dobrą kawę, czy też kawę i kawałek ciasta bądź kanapkę czy inną szybką przegryzkę? Lokalne bary, niepozorne, czasem ukryte, robią i najlepszą kawę i oferują pyszne przekąski. Jedną z nich, a nawet więcej, znajdziecie naprzeciwko dworca autobusowego w Los Cristianos.
Podoba Ci się ten wpis? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z moimi poradami, podróżami i przepisami!
Więcej o Wyspach Kanaryjskich czytaj tu:
- Teneryfa – jak dolecieć, za ile i jak poruszać się po wyspie?
- 10 atrakcji na Teneryfie, które warto zobaczyć
- Co zobaczyć w Santa Cruz de Tenerife? Stolica Teneryfy i jej atrakcje
- La Laguna – co zobaczyć w San Cristóbal de La Laguna na Teneryfie
- Najlepsze plaże na Teneryfie. 6 plaż, które warto zobaczyć
- Na szlaku do plaży Benijo – w górach Anaga na Teneryfie
- Wulkan El Teide na Teneryfie – jak dojechać, jak się ubrać i jak wejść
- Piekielny Wąwóz na Teneryfie, czyli Barranco del Infierno. Bilety, trasa i wodospad
- Wąwóz Masca na Teneryfie – cena, bilety i jak przejść szlak