Rośnie bilans pożaru w Omišu. Pomocy medycznej udzielono już 40 osobom, 14 pozostaje w szpitalu, a siedem wymaga wspomagania oddechu respiratorem. Najciężej poszkodowani mają oparzenia obejmujące nawet 60 proc. powierzchni ciała. Są też pacjenci z urazami dróg oddechowych. Wśród ciężko rannych jest 17-latek. Obrażeń doznali również dwaj strażacy. Komendant chorwackiej straży pożarnej przyznaje, że w swojej karierze nie widział pożaru, który rozprzestrzeniałby się z taką siłą.

Najnowszy bilans pożaru w Omišu pokazuje skalę dramatu, jaki rozegrał się na chorwackim wybrzeżu. W pierwszych doniesieniach po katastrofie pojawiały się informacje o 36 poszkodowanych. Najnowsze dane ze Szpitala Klinicznego w Splicie mówią już o 40 osobach, którym udzielono pomocy. Część z nich doznała bardzo poważnych obrażeń.

Pożar w Omišu. 40 osób potrzebowało pomocy

Jak informuje Morski.hr, powołując się na chorwacką telewizję HRT, w nocy i nad ranem po pożarze pomocą medyczną objęto 34 osoby. Później do szpitala zgłosiło się kolejnych sześć.

– W nocy i wczesnym rankiem udzieliliśmy pomocy 34 pacjentom, a od rana zgłosiło się sześciu kolejnych. Na szczęście cała szóstka ma lekkie obrażenia – poinformował Josip Banović, ordynator Oddziału Chirurgii Plastycznej Szpitala Klinicznego w Splicie.

Łącznie daje to 40 osób, którym udzielono pomocy po katastrofalnym pożarze w rejonie Omiša. Czternaście z nich wymagało hospitalizacji.

Siedem osób pod respiratorem. Oparzenia nawet 60 proc. ciała

Siedem osób wymaga wspomagania oddechu respiratorem. Według informacji przekazanych podczas konferencji prasowej chodzi o sześć osób dorosłych i 17-latka. Stan nastolatka jest poważny, jednak według przekazanych informacji jego życiu obecnie nic nie zagraża.

Część najciężej rannych ma oparzenia obejmujące od około 15 do nawet 60 proc. powierzchni ciała. Są również osoby z urazami wziewnymi, powstałymi w wyniku wdychania dymu, oraz obrażeniami odniesionymi podczas ucieczki i ewakuacji z terenów objętych pożarem.

Większość pozostałych osób, które zgłosiły się po pomoc, doznała oparzeń lub miała problemy z oddychaniem po narażeniu na dym. Bilans pożaru w Omišu może się jeszcze zmieniać wraz z kolejnymi informacjami przekazywanymi przez służby i szpital.

Dwóch strażaków poważnie rannych

Wśród rannych w pożarze w Chorwacji są także strażacy, którzy przez wiele godzin walczyli z żywiołem. Główny komendant chorwackiej straży pożarnej Slavko Tucaković poinformował o poważnych obrażeniach dwóch ratowników. Jeden doznał urazu oka, u drugiego doszło do pęknięcia błony bębenkowej. Tucaković nie ukrywał, że skala i szybkość rozwoju pożaru były wyjątkowe.

– Siła natury była silniejsza – powiedział.

Jak przyznał, w swojej karierze nie spotkał się z pożarem o tak katastrofalnej skali i tak szybkim tempie rozprzestrzeniania się. Porównał go z wielkim pożarem, który w 2017 roku przeszedł przez okolice Žrnovnicy, zaznaczając, że obecny żywioł miał jeszcze większy zasięg.

Domy i samochody spłonęły. Uszkodzone lokale przy plaży

Pożar w rejonie Omiša pozostawił po sobie ogromne zniszczenia. Spłonęły domy i samochody, uszkodzone zostały również liczne lokale gastronomiczne znajdujące się wzdłuż plaży. W kulminacyjnym momencie konieczna była masowa ewakuacja mieszkańców i turystów, w tym cudzoziemców.

– Ewakuacja, ewakuacja obcokrajowców, wszystkie te działania zostały przeprowadzone w pierwszej godzinie pożaru – relacjonował Tucaković.

Jak podkreślił, w akcję od początku zaangażowane były wspólnie straż pożarna, policja, Czerwony Krzyż, Centrum 112 oraz służby morskie.

O pożarze w Chorwacji, dramatycznej ewakuacji ponad tysiąca osób i walce strażaków w rejonie Omiša pisaliśmy już wcześniej

„To obciążenie dla szpitala na kolejne tygodnie”

Tak duża liczba poszkodowanych oznacza ogromne wyzwanie również dla Szpitala Klinicznego w Splicie.

– Biorąc pod uwagę dużą liczbę obrażeń, jakie spowodowało to zdarzenie, jest to ogromne obciążenie dla naszej codziennej pracy i może wpływać na funkcjonowanie szpitala przez kolejne kilka tygodni – powiedział Josip Banović.

Największym problemem pozostają pacjenci z rozległymi oparzeniami. Leczenie takich obrażeń jest długotrwałe, a stan najciężej poszkodowanych pozostaje poważny.

To nie koniec. Nowy pożar w rejonie Omiša

Choć trwa szacowanie strat po katastrofalnym żywiole, strażacy ponownie walczą z ogniem w rejonie Omiša. Nowy pożar wybuchł w rejonie przysiółka Rogošići–Mimičići. Ogień rozprzestrzenił się na teren góry Imber i zaczął schodzić ze zbocza w kierunku zabudowań.

Sytuację utrudnia wiatr, który zmienia kierunek i sprawia, że przemieszczanie się płomieni jest trudne do przewidzenia. Na miejscu działają siły lądowe, a do akcji skierowano również samoloty Canadair, które gaszą pożar z powietrza. Strażacy ponownie próbują nie dopuścić do tego, aby ogień dotarł do domów.

Pożary w Chorwacji nie ustają, a sytuacja w Dalmacji pozostaje bardzo trudna.

Źródło: Morski.hr, HRT, Index.hr
Fot.: Vatrogasci – 193/Facebook

Czytaj również: