Turyści się doigrali. Chcesz wejść na Teide? Płać! Już oficjalne: wulkan Teide przestał być atrakcją dostępną za darmo. Od 19 stycznia 2026 roku władze Teneryfy wprowadziły nowe zasady dla turystów odwiedzających Park Narodowy Teide.

Za wejście na wulkan zapłacą turyści, nie mieszkańcy wyspy. Skąd ta opłata? Urzędnicy tłumaczą to troską o przyrodę i bezpieczeństwo.

Za które szlaki trzeba płacić?

Nowy system opłat obejmuje dwie kluczowe trasy:

Szlak Telesforo Bravo (PNT 10) – prowadzący bezpośrednio na szczyt Teide:

  • 15 euro (ok. 63 zł).

Natomiast szlak Montana Blanca – La Rambleta (PNT 07) – wśród wulkanicznych formacji:

  • 6 euro (ok. 25 zł) w dni powszednie
  • 10 euro (ok. 42 zł) w weekendy i święta

Uwaga! Dzieci do 14. roku życia nie płacą.

Mieszkańcy innych wysp archipelagu, a więc Gran Canarii, La Gomery, La Palmy, Fuerteventury, Lanzarote, El Hierro płacą od 3 do 6 euro – to symboliczne stawki.

Godziny, limity i rezerwacje

Opłaty obowiązują tylko w określonych godzinach:

  • szlak nr 10: 9:00–17:00
  • szlak nr 7: 9:00–15:00

To nie wszystko. Wprowadzono również dzienny limit 300 osób na trasie prowadzącej na szczyt. Wejście wymaga wcześniejszej rezerwacji na konkretną godzinę. Bez niej – nie ma mowy o wejściu.

Mieszkańcy nie płacą, ale…

Mieszkańcy Teneryfy zachowują bezpłatny dostęp, ale również oni muszą się wcześniej zarejestrować. Rezerwacja wymaga podania danych wszystkich uczestników oraz płatności kartą (w przypadku turystów).

Warto wiedzieć, że nie da się zmienić ani anulować rezerwacji, a zwrot pieniędzy przysługuje tylko wtedy, gdy szlak zostanie zamknięty z powodu złej pogody, wyjątkowych okoliczności lub awarii kolejki linowej.

Władze mówią jasno: „to sprawiedliwe i zrównoważone”

Urzędnicy podkreślają, że nowy system opłat to forma ekopodatku, który ma chronić park i jednocześnie nie obciążać mieszkańców wyspy. W ich ocenie to rozwiązanie „sprawiedliwe i zrównoważone”.

Cztery miliony turystów rocznie i realny problem

Park Narodowy Teide to trochę ofiara własnego sukcesu. Ale nie bez winy są turyści. Co roku to aż 4 miliony osób. Skala jest ogromna – i coraz trudniejsza do opanowania. Służby parku od lat walczą nie tylko z niszczeniem wulkanicznego krajobrazu (mówiąc kolokwialnie – turyści zadeptują wulkan), ale też ze śmieciami na szlakach. Stosy plastikowych butelek, opakowania po jedzeniu, niedopałki papierosów – turyści nie zabierają śmieci ze sobą.

Duży problem to również brak wystarczającej liczby toalet na dużych wysokościach. Załatwianie potrzeb fizjologicznych na szlaku nie pozostaje obojętne dla stanu unikalnej fauny i flory Parku Narodowego El Teide.

Płatna była kolejka linowa, teraz jeszcze opłata za wejście

Nowe opłaty mają ograniczyć tłumy. Mają też zmusić odwiedzających do lepszego planowania wizyty.

Warto jednak wiedzieć, że wulkan Teide i tak nie był łatwo dostępny. Wejście trzeba rezerwować na kilka miesięcy do przodu (chyba, że ma się wykupiona wycieczkę przez biuro podróży).

Samo wejście na wulkan nie było tak do końca bezpłatne. Mało kto szedł darmową pieszą trasą. Najczęściej pod szczyt wjeżdża się kolejką linową za 23 euro.

Teraz dochodzi jeszcze opłata za samo wejście. Rachunek dla turystów rośnie.

Czytaj również: