Pilot Flydubai był wcześniej uznany za zagrożenie i odsunięty od latania. Mimo to dostał nową pracę i znalazł się za sterami samolotu lecącego do Izraela. Oman go odsunął, Flydubai zatrudnił, a Izrael dostał jego dane i nie zatrzymał. Jak Hamam al-Hammami przeszedł przez kolejne zabezpieczenia i trafił do kokpitu FZ1073?

Po ataku drugiego pilota, który omal nie skończył się katastrofą samolotu lecącego do Tel Awiwu – o czym pisaliśmy na Ścieżkach Mojego Świata – śledczy zaczęli odtwarzać nie tylko jego przeszłość, ale również drogę, która zaprowadziła go do Flydubai. Kolejne ustalenia pokazują, że przed feralnym lotem pojawiło się kilka momentów, w których można było dokładniej zweryfikować pilota.

Pilot Flydubai był wcześniej odsunięty od latania

Pierwszy poważny sygnał ostrzegawczy pojawił się jeszcze podczas pracy al-Hammamiego w Oman Air. Według ustaleń Associated Press i innych mediów w 2024 roku władze Omanu zainteresowały się jego ekstremistycznymi poglądami. Pilot został uznany za zagrożenie dla bezpieczeństwa i odsunięty od latania.

The Wall Street Journal ustalił, że uwagę władz zwróciła jego aktywność związana z ekstremistycznymi stronami internetowymi i blogami. Al-Hammami miał zostać skierowany do programu deradykalizacyjnego, a następnie przeniesiony do pracy administracyjnej.

Nie oznaczało to jednak końca jego kariery w lotnictwie. W lutym 2025 roku odszedł z Oman Air. Później uczestniczył w procesie rekrutacyjnym Royal Air Maroc, a następnie znalazł zatrudnienie w Flydubai.

Przeszłość Hamama al-Hammamiego, o której pisaliśmy na Ścieżkach Mojego Świata, jest obecnie badana przez służby w kilku krajach.

Flydubai zatrudnił pilota. Jak wyglądała jego weryfikacja?

To jeden z najważniejszych wątków całej sprawy. Jak pilot Flydubai, który wcześniej został odsunięty od latania ze względów bezpieczeństwa, przeszedł proces rekrutacji u kolejnego przewoźnika? Według AP Hamam al-Hammami przeszedł przed zatrudnieniem standardową kontrolę bezpieczeństwa. Dyplomata z regionu zaznajomiony ze sprawą przekazał agencji, że weryfikacja najwyraźniej koncentrowała się przede wszystkim na sprawdzeniu, czy kandydat był karany.

„The Wall Street Journal” podał natomiast, że podczas rekrutacji Flydubai nie skontaktował się z Omanem, aby ustalić, dlaczego al-Hammami przestał tam latać. W efekcie wcześniejsze problemy pilota nie zatrzymały jego kariery.

Sprawa pokazuje poważną lukę w systemie weryfikacji pilotów. Informacja, która doprowadziła do odsunięcia al-Hammamiego od latania w jednym kraju, nie uniemożliwiła mu znalezienia pracy za sterami samolotu w innym.

Pilot z Omanu dostał lot do Tel Awiwu

Kolejny problem pojawił się już po zatrudnieniu al-Hammamiego przez Flydubai. Obywatel Omanu został przydzielony do lotu FZ1073 z Dubaju do Tel Awiwu. Oman nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Izraelem. Po ataku premier Benjamin Netanjahu powiedział, że obowiązywały ustalenia, zgodnie z którymi piloci pochodzący z państw bez stosunków dyplomatycznych z Izraelem nie powinni wykonywać takich rejsów. Hamam al-Hammami mimo to znalazł się w załodze samolotu lecącego do Tel Awiwu.

Według „The Wall Street Journal” Flydubai zobowiązał się wcześniej wobec izraelskich władz do sprawdzania pochodzenia i narodowości pilotów wykonujących loty do Izraela. Ograniczenia w systemie planowania załóg miały zapobiegać kierowaniu na te trasy pilotów z określonych państw. W przypadku lotu FZ1073 to zabezpieczenie nie zadziałało.

Izrael dostał dane załogi FZ1073

Na tym seria problemów się nie kończy. Associated Press ustaliła, że Zjednoczone Emiraty Arabskie przed startem przekazały Izraelowi dane dotyczące pasażerów i członków załogi FZ1073. Informacje obejmowały również ich narodowości. Izrael nie zgłosił zastrzeżeń wobec żadnej osoby znajdującej się na liście. Oznacza to, że informacja o obywatelstwie al-Hammamiego była dostępna jeszcze przed wylotem z Dubaju.

Według „The Wall Street Journal” izraelskie Ministerstwo Transportu miało również możliwość korzystania z państwowej bazy zawierającej informacje o zagranicznych załogach. System powstał w 2023 roku. Urzędnicy resortu mieli jednak nie wystąpić o dostęp, ponieważ nie wiedzieli, że… posiadają takie uprawnienie.

Dopiero po wydarzeniach na pokładzie FZ1073 rozpoczęła się dyskusja o tym, kto powinien był wykryć problem.

Kto miał sprawdzić pilota Flydubai?

Po ataku pojawił się spór pomiędzy izraelskimi instytucjami o odpowiedzialność za bezpieczeństwo lotów do Izraela. Shin Bet wskazywał, że sprawdzanie list i kwestie związane z dopuszczeniem zagranicznych załóg należą do Ministerstwa Transportu. Minister transportu Miri Regev przekonywała z kolei, że za kwestie bezpieczeństwa odpowiadają służby.

Associated Press dotarła również do dokumentów dotyczących kompetencji izraelskiego resortu transportu. Wynika z nich, że dział bezpieczeństwa ministerstwa odpowiada za ochronę izraelskiego lotnictwa cywilnego oraz kwestie bezpieczeństwa związane z lotami przychodzącymi do kraju.

Po wydarzeniach na FZ1073 Netanjahu polecił przeprowadzenie szerszego przeglądu bezpieczeństwa zagranicznego lotnictwa cywilnego obsługującego Izrael. Wcześniej zapowiedziano również zaostrzenie kontroli pilotów lecących do Izraela – o czym pisaliśmy na Ścieżkach Mojego Świata.

Seria błędów przed lotem FZ1073

Dopiero atak na pilota Flydubai podczas lotu FZ1073 uruchomił szczegółowe sprawdzanie przeszłości al-Hammamiego oraz procedur, które pozwoliły mu znaleźć się w kokpicie. Śledztwo obejmuje teraz również proces zatrudnienia pilota i procedury bezpieczeństwa, które obowiązywały przed lotem FZ1073.

Źródło: Associated Press, The Wall Street Journal, Reuters
Fot. media społecznościowe / Hamam al-Hammami

Chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!

Czytaj również: