Śmierć w jacuzzi podczas rodzinnych wakacji w Hiszpanii. 51-letnia Thomasina Tobin i jej 48-letni mąż Patrick zostali znalezieni martwi w wynajętej willi niedaleko Walencji. Śledczy próbują ustalić, co doprowadziło do tragedii. Kilkanaście dni wcześniej podobny dramat wydarzył się w Grecji.

Śmierć w jacuzzi w Hiszpanii wstrząsnęła rodziną Thomasiny i Patricka Tobinów. Małżeństwo wypoczywało razem z dwójką nastoletnich dzieci w Cullerze, około 40 kilometrów na południe od Walencji. Rodzina wynajmowała dom wakacyjny na ekskluzywnym osiedlu Cap Blanc, położonym nad Morzem Śródziemnym.

We wtorek, 25 sierpnia, około godziny 17 czasu lokalnego wymarzone wakacje zamieniły się w koszmar. Dzieci znalazły rodziców martwych w jacuzzi i zaalarmowały właściciela domu oraz służby. Na miejsce skierowano lokalną policję i funkcjonariuszy Guardia Civil.

Śmierć w jacuzzi. Małżeństwo nie żyje

Początkowo sprawą zajęli się śledczy badający najpoważniejsze przestępstwa. Jednym z pierwszych zadań było ustalenie, czy do śmierci małżeństwa mogły przyczynić się osoby trzecie. Nie znaleziono jednak śladów przemocy, a udział osób trzecich został wykluczony. Śledczy koncentrują się więc na wersji zakładającej tragiczny wypadek.

Hiszpańskie media informują, że przeprowadzono już sekcje zwłok. Śledczy analizują teraz m.in. działanie jacuzzi oraz stan znajdującej się w domu instalacji elektrycznej. Jedną z rozważanych hipotez jest porażenie prądem w jacuzzi.

Doniesienia medialne dotyczące dokładnego przebiegu zdarzenia nie są jednak jednolite. Według jednej z opisywanych wersji jedna z osób mogła zostać porażona prądem, a druga ruszyć jej na pomoc. Śledczy mają również brać pod uwagę możliwość zatrucia oparami.

Na tym etapie żadnej z tych wersji nie należy jednak traktować jako ostatecznie potwierdzonej przyczyny śmierci w jacuzzi. Dochodzenie ma wyjaśnić, co dokładnie wydarzyło się w wynajmowanej przez rodzinę willi.

Thomasina Tobin miała 51 lat. Była cenioną specjalistką

51-letnia Thomasina Tobin pochodziła z Castleblayney w irlandzkim hrabstwie Monaghan. Od około 20 lat mieszkała i pracowała w Londynie. Była absolwentką Trinity College Dublin i pracowała jako rzeczoznawca majątkowy. Według irlandzkich mediów brała udział w prestiżowych projektach w Wielkiej Brytanii, związanych m.in. z londyńskim hotelem Ritz oraz wieżowcem The Shard.

Mąż Thomasiny, 48-letni Patrick Tobin, pochodził z Nowej Zelandii. Para miała dwoje nastoletnich dzieci. To właśnie one były z rodzicami podczas tragicznych wakacji w Hiszpanii.

Dzieci zostały w Hiszpanii. Rodzina ruszyła im na pomoc

Po otrzymaniu informacji o tragedii krewni Thomasiny wyruszyli z Irlandii do Hiszpanii. Przejęli opiekę nad nastoletnimi dziećmi zmarłego małżeństwa.

Irlandzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że wie o tragedii i udziela pomocy konsularnej w związku ze śmiercią obywatelki Irlandii.

– Departament jest świadomy tej sprawy i zapewnia pomoc konsularną w sprawie obywatela Irlandii, którego to dotyczy. Jak w przypadku wszystkich spraw konsularnych, Departament nie komentuje szczegółów poszczególnych przypadków – przekazała rzeczniczka resortu cytowana przez „Irish Mirror”.

Tragedia w Hiszpanii wstrząsnęła również mieszkańcami rodzinnego Castleblayney.

– Rodzina McArdle jest dobrze znana i szanowana. To straszna tragedia. Wszyscy są zdruzgotani – powiedział mediom jeden z mieszkańców.

Horror pod prysznicem w Grecji. 17-latek zginął od prądu

Tragedia w Hiszpanii przypomina o innym dramatycznym wypadku, do którego doszło zaledwie kilkanaście dni wcześniej podczas wakacji w Grecji. W tym przypadku przyczyna śmierci została już ustalona.

17-letni Alex McKee z irlandzkiego Cork zginął 9 sierpnia na greckiej wyspie Kimolos. Nastolatek został porażony prądem podczas korzystania z prysznica.

Alex przyjechał na wyspę razem z rodziną zaledwie trzy dni wcześniej. Kimolos nie było dla niego obcym miejscem – stamtąd pochodzi jego matka Ifigenia, a rodzina regularnie odwiedzała wyspę. Zatrzymywali się w tym samym, ponad 50-letnim kamiennym domu.

Tragedia wydarzyła się, gdy 17-latek poszedł pod prysznic. Według ustaleń cytowanych przez media do porażenia prądem pod prysznicem miało dojść w chwili, gdy chwycił za słuchawkę prysznicową. Sekcja zwłok przeprowadzona w szpitalu w Pireusie wykazała, że przyczyną śmierci nastolatka było porażenie prądem.

Niewiele brakowało, a ofiar mogło być więcej

Grecka policja rozpoczęła śledztwo dotyczące instalacji elektrycznej w budynku. Szczególną uwagę zwrócono na elektryczny podgrzewacz wody oraz zabezpieczenia instalacji. Dom został zabezpieczony, a niezależnemu ekspertowi zlecono sprawdzenie instalacji elektrycznej.

Lekarz Agapitos Xanthis, który uczestniczył w akcji po tragedii, ujawnił, że zagrożona mogła być również matka chłopca. Kobieta miała opisywać podobne odczucia po kontakcie z instalacją.

– Mamy szczęście, że nie było dwóch zgonów w wyniku porażenia prądem – powiedział lekarz greckiej telewizji.

Jak relacjonował, polecił kobiecie, aby natychmiast odłączyła zasilanie.

Śmierć pod prysznicem w Grecji wywołała dyskusję o bezpieczeństwie instalacji elektrycznych w domach i apartamentach wynajmowanych turystom.

Burmistrz jest elektrykiem. To on podpisał certyfikat instalacji

Sprawa nabrała dodatkowego wymiaru, gdy okazało się, że certyfikat dotyczący instalacji elektrycznej budynku miał w 2024 roku podpisać burmistrz Kimolos Konstantinos Vendouris, który zawodowo jest elektrykiem. Według mediów dokument również znalazł się w kręgu zainteresowania policji. Burmistrz wcześniej mówił o ogromnym szoku po śmierci nastolatka. Kimolos jest niewielką wyspą zamieszkaną przez mniej niż tysiąc osób, dlatego tragedia mocno poruszyła lokalną społeczność.

Rodzina Alexa zapowiedziała natomiast podjęcie kroków prawnych.

– Panel prysznicowy i podgrzewacz nie miały odpowiednich zabezpieczeń. Tragedii można było uniknąć. Winni powinni ponieść surową karę – powiedział greckiej telewizji Open TV reprezentujący rodzinę prawnik Stelios Voudouris.

Według niego bliscy 17-latka mogą również domagać się odszkodowania od właścicieli wynajmowanego domu. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów.

Alex miał zaledwie 17 lat. Był młodym wynalazcą

Historia nastolatka jest tym bardziej przejmująca, że Alex McKee był uzdolnionym młodym człowiekiem, który zdążył już zwrócić na siebie uwagę w Irlandii. Razem z dwoma kolegami opracował innowacyjny system komunikacji przeznaczony dla osób z autyzmem niewerbalnym. Projekt przyniósł młodym twórcom uznanie podczas irlandzkiej wystawy młodych naukowców i technologii.

Po śmierci Alexa wspominał go irlandzki polityk Colm Burke.

– To niezwykle smutne słyszeć, że ktoś tak młody zginął w tak tragiczny sposób. Był naprawdę utalentowanym młodym człowiekiem, który miał przed sobą całe życie i ogromną karierę – powiedział.

Źródło: Manchester Evening News, Irish Mirror, greckie media, AOL
Fot. Cullera.es/Manchester Evening News

Chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!

Czytaj również: