Alarm w samolocie i dwa awaryjne lądowania w ciągu jednego weekendu. Pasażerowie najedli się strachu – i niestety nie skończyło się tylko na strachu. Tym razem konieczna była również pomoc medyczna. Co wydarzyło się na pokładach dwóch maszyn?
Alarm w samolocie to dla każdego pasażera wyjątkowo stresująca sytuacja. Nie zawsze oznacza jednak bezpośrednie zagrożenie. W miniony weekend dwie załogi uznały, że dalszy lot nie powinien być kontynuowany.
Do zdarzeń doszło 26 i 27 września 2026 roku. Przyczyny były zupełnie różne, ale w obu przypadkach samoloty musiały zmienić trasę i lądować na innych lotniskach.
Alarm w samolocie Delta Air Lines. Dym pojawił się w kabinie
Do najpoważniejszego zdarzenia doszło w niedzielę 27 września. Airbus A330 Delta Air Lines wykonywał rejs DL251 z Barcelony do Bostonu. Na pokładzie znajdowało się 296 osób. Podczas lotu nad Atlantykiem w kabinie pojawił się dym. Załoga nie kontynuowała rejsu do Stanów Zjednoczonych. Samolot został skierowany do Porto w Portugalii.
Maszyna bezpiecznie wylądowała na lotnisku Francisco Sá Carneiro. Na miejscu czekały już rozbudowane siły ratunkowe. Portugalska telewizja RTP informowała, że do akcji skierowano ponad 60 strażaków. Ruch na lotnisku został czasowo wstrzymany. Po lądowaniu okazało się, że część pasażerów potrzebuje pomocy. Według informacji portugalskiej ochrony cywilnej 14 osób wymagało pomocy medycznej. Cztery z nich zostały przewiezione do szpitala São João. Obrażenia określono jako lekkie.
Część pasażerów miała problemy po kontakcie z dymem. Nie doszło jednak do pożaru samolotu. Przyczyna pojawienia się dymu w kabinie nie została jeszcze oficjalnie ustalona. Delta mówiła o zgłoszonym problemie mechanicznym.
Wcześniejsze informacje podawane przez Reutersa mówiły o mniejszej liczbie osób wymagających pomocy. Późniejsze dane portugalskich służb wskazywały już na 14 poszkodowanych.
Awaryjne lądowanie easyJet. Piloci nadali kod 7700
Dzień wcześniej, w sobotę 26 września, alarm na pokładzie samolotu dotyczył rejsu linii easyJet U22014 z Alicante do Manchesteru. Airbus A320 wystartował z Hiszpanii i wzbił się na wysokość około 34 tys. stóp, czyli ponad 10 km. Przez pierwszą część lotu nic nie wskazywało, że podróż zakończy się inaczej niż planowano.
Po około 90 minutach piloci wykryli awarię w samolocie. Doszło do utraty płynu z tzw. żółtego układu hydraulicznego Airbusa. Załoga ustawiła w transponderze kod 7700 i poprosiła o zgodę na zmianę trasy. Samolot skierowano na lotnisko London Gatwick. Usterka mogła wpływać między innymi na sterowanie przednim kołem, część systemów hamowania oraz niektóre powierzchnie sterowe. Na ziemi przygotowano więc służby ratunkowe na wypadek, gdyby maszyna miała problemy po przyziemieniu.
Airbus wylądował na Gatwick o godz. 11.34 UTC. Po opuszczeniu pasa samolot został skontrolowany przez lotniskową straż pożarną. Ostatecznie mógł samodzielnie zakołować na stanowisko postojowe.
easyJet potwierdził później, że przekierowanie samolotu było spowodowane usterką techniczną. Przewoźnik zorganizował maszynę zastępczą, którą pasażerowie mogli kontynuować podróż do Manchesteru. Nie było informacji o osobach poszkodowanych.
Kod 7700 w samolocie. Co oznacza?
Kod 7700 jest używany w lotnictwie w przypadku ogólnej sytuacji awaryjnej. Piloci ustawiają go w transponderze, aby poinformować kontrolę ruchu lotniczego, że potrzebują priorytetowej obsługi. Nie oznacza to jednak automatycznie katastrofy ani bezpośredniego zagrożenia życia pasażerów. Kod może zostać użyty przy problemach technicznych, zdarzeniu medycznym, kłopotach z paliwem albo innej sytuacji wymagającej szybkiej reakcji załogi.
W przypadku easyJet przyczyną była awaria układu hydraulicznego. Kilka tygodni wcześniej kod 7700 nadano jednak z zupełnie innego powodu.
Para w kabinie. Eurowings przerwał lot na Majorkę
Kilka tygodni wcześniej kod 7700 pojawił się także podczas rejsu Eurowings. Tym razem powód alarmu był zupełnie inny.
Do zdarzenia doszło 29 sierpnia podczas rejsu EW590 z Kolonii/Bonn na Majorkę. Maszyna znajdowała się na wysokości około 8 tys. metrów nad Francją, gdy nagle w tylnej części kabiny pojawiła się para. Źródłem okazała się kuchnia pokładowa. Według Eurowings para wydobywała się z piekarnika znajdującego się w tylnej części samolotu. Załoga zdecydowała, że nie będzie kontynuować lotu na Majorkę.
Piloci nadali kod 7700 i rozpoczęli zniżanie. Boeing 737 został skierowany na lotnisko Charlesa de Gaulle’a w Paryżu, gdzie około godz. 22 bezpiecznie wylądował. Na pokładzie znajdowało się 131 pasażerów. Nikt nie został poszkodowany. Rzecznik Eurowings zapewniał później, że bezpieczeństwo pasażerów i załogi nie było zagrożone.
Po lądowaniu samolot skierowano do kontroli technicznej. Pasażerowie zostali zakwaterowani w hotelach i mieli zostać przebukowani na inne połączenia na Majorkę. Rejs odbywał się pod numerem Eurowings, ale wykonywał go czeski przewoźnik Smartwings, który obsługuje część połączeń dla niemieckiej linii.
Źródło: Reuters, Observador, RTP, AIRLIVE, Tagesschau, Mallorca Magazin
Fot. Delta Airlines media kits
Chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!
Czytaj również:
- Samolot Swiss nadał sygnał SOS. Linia ma ostatnio pecha
- Pożar powerbanku w samolocie. Chwile grozy nad Atlantykiem
- Powerbank w samolocie. Uwaga na nowe zasady dla pasażerów
- Pożar w samolocie. Laptop pasażera zapalił się podczas lotu
- Boeing 737 MAX – nowy problem. Setki samolotów do kontroli
- Zasnął w samolocie. Na lotnisku też chyba zaspali
- Dopłacili za miejsce przy oknie. Okna… nie było. Linie lotnicze pozwane