Pożar powerbanku w samolocie – taki scenariusz może brzmieć jak koszmar. Tym razem zaczęło się od dymu w klasie biznes, gdy Airbus A330 linii SWISS leciał z Zurychu do Bostonu. Załoga nie ryzykowała. Piloci nadali sygnał alarmowy i skierowali samolot do Dublina. Na pokładzie było 218 osób. Przyczyną niebezpiecznego zdarzenia okazał się przegrzany powerbank. To kolejny taki incydent i kolejny sygnał, że niewielkie urządzenia z bateriami litowymi stają się coraz poważniejszym problemem dla lotnictwa.
Nic nie zapowiadało dramatu. Lot LX52 linii SWISS rozpoczął się 9 sierpnia 2026 roku, w niedzielę wieczorem w Zurychu. Airbus A330-300 miał przelecieć przez Atlantyk i wylądować w Bostonie. Do celu jednak nie dotarł.
Podczas lotu w kabinie pojawił się dym. Według informacji szwajcarskiego portalu Blick jego źródłem był przegrzany powerbank znajdujący się w klasie biznes. W tej sytuacji załoga zdecydowała o przerwaniu podróży i skierowaniu maszyny do Dublina.
Pożar powerbanku i dym w kabinie samolotu nad Atlantykiem. Piloci zmienili trasę
Rzeczniczka SWISS Meike Fuhlrott potwierdziła szwajcarskim mediom, że powodem zmiany trasy był dym w kabinie samolotu. Załoga nadała sygnał alarmowy, dzięki czemu maszyna otrzymała priorytet podczas lądowania.
– W takiej sytuacji nasze załogi nie podejmują ryzyka i zawsze wybierają najbezpieczniejszą opcję – przekazała przedstawicielka przewoźnika, cytowana przez „Blick”.
Airbus bezpiecznie wylądował w stolicy Irlandii. Od startu w Zurychu minęło około pięciu godzin. Na pokładzie znajdowało się 206 pasażerów i 12 członków załogi. Nikt nie ucierpiał. Pasażerom trzeba było jednak zorganizować dalszą podróż i noclegi. Samolot miał natomiast wrócić z Dublina do Zurychu bez pasażerów.
Przegrzany powerbank przyczyną dymu
Według SWISS źródłem problemu był powerbank. I choć takie urządzenie mieści się w dłoni, jego awaria na wysokości kilku czy kilkunastu kilometrów to już poważne zagrożenie. Pożar powerbanku w zamkniętej przestrzeni kabiny pasażerskiej może mieć poważne konsekwencje.
Powerbanki wykorzystują akumulatory litowo-jonowe lub litowo-polimerowe. Podobne baterie znajdują się również w smartfonach, laptopach, tabletach, bezprzewodowych słuchawkach czy e-papierosach. Problem zaczyna się wtedy, gdy ogniwo zostanie uszkodzone, przegrzane, przeciążone albo dojdzie w nim do zwarcia. Może wówczas wystąpić zjawisko określane jako ucieczka termiczna. Temperatura baterii gwałtownie rośnie, reakcja może podtrzymywać się sama, a urządzenie zaczyna wydzielać dym i bardzo wysoką temperaturę. W skrajnym przypadku może dojść do pożaru.
W pasażerskim odrzutowcu sytuacja jest szczególnie niebezpieczna. Nie tylko ze względu na sam ogień. Problemem jest również dym w kabinie samolotu oraz możliwość przeniesienia się wysokiej temperatury na inne przedmioty znajdujące się w bagażu. Dlatego tak ważne jest szybkie zauważenie przegrzewającego się urządzenia.
To drugi incydent SWISS w ciągu kilku dni
Zdarzenie na trasie Zurych–Boston nie było odosobnione. Zaledwie kilka dni wcześniej podobny problem wystąpił podczas innego transatlantyckiego lotu SWISS.
27 lipca samolot lecący z Zurychu do Nowego Jorku został skierowany do Bangor w stanie Maine. Powód? Dym w kabinie samolotu. Tym razem źródłem problemu nie był klasyczny powerbank, lecz etui ładujące do bezprzewodowych słuchawek. Według przewoźnika etui wślizgnęło się w element fotela i zaklinowało. Urządzenie zostało uszkodzone, zaczęło się przegrzewać, a następnie wydzielać dym. Piloci zdecydowali się na lądowanie. Również ten incydent zakończył się bez obrażeń pasażerów.
Dwa podobne zdarzenia w ciągu kilku dni pokazują jednak problem, z którym linie lotnicze mierzą się coraz częściej.
Baterie litowe coraz większym problemem w samolotach
Powerbank to tylko jedno z wielu urządzeń z baterią litową, które pasażer zabiera dzisiaj na pokład. Inne to telefony, laptopy, tablety, aparaty fotograficzne, słuchawki, e-papierosy i zapasowe akumulatory. Jedna osoba może mieć przy sobie kilka takich urządzeń, a w samolocie z kilkuset pasażerami liczba baterii idzie już w setki.
Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) prowadzi rejestr zdarzeń związanych z bateriami litowymi, podczas których dochodzi do dymienia, pożaru lub ekstremalnego wzrostu temperatury. FAA podkreśla przy tym, że jej zestawienie nie obejmuje wszystkich zdarzeń na świecie.
Problem jest jednak na tyle poważny, że linie lotnicze i organy nadzoru stopniowo zaostrzają zasady dotyczące przewożenia i używania powerbanków.
Samolot Air Busan stanął w ogniu
Jednym z najpoważniejszych zdarzeń ostatnich lat był pożar samolotu południowokoreańskich linii Air Busan w styczniu 2025 roku. Airbus A321 przygotowywał się do lotu z Busan do Hongkongu, gdy w schowku bagażowym nad siedzeniami w tylnej części kabiny pojawił się ogień. Sytuacja rozwijała się bardzo szybko. Wszystkich 176 pasażerów i członków załogi ewakuowano, a samolot został zniszczony przez pożar.
Początkowo nie przesądzano, co było źródłem ognia. Późniejsze ustalenia południowokoreańskiego ministerstwa transportu wskazały jednak, że jedną z możliwych przyczyn był powerbank znaleziony w miejscu, w którym rozpoczął się pożar. Na jego pozostałościach wykryto ślady działania wysokiej temperatury, a śledczy brali pod uwagę uszkodzenie izolacji wewnątrz baterii.
Sprawa miała duże znaczenie dla całej branży. Po pożarze zaczęto jeszcze mocniej zwracać uwagę nie tylko na to, czy powerbank znajduje się w kabinie, ale również gdzie dokładnie jest przechowywany. Jeśli urządzenie leży głęboko w walizce umieszczonej w schowku nad głowami pasażerów, pierwsze oznaki przegrzania mogą zostać zauważone później.
Podobne zdarzenie miało miejsce w lipcu 2025 roku na pokładzie samolotu Virgin Australia lecącego z Sydney do Hobart. W schowku nad siedzeniami pojawił się ogień, a jako jego prawdopodobne źródło wskazywano baterię litową w powerbanku pasażera. Załoga opanowała sytuację jeszcze przed lądowaniem.
SWISS zaostrzył zasady dotyczące powerbanków
SWISS już wcześniej wprowadził bardziej restrykcyjne przepisy. Od 15 stycznia 2026 roku podczas lotów przewoźnika nie wolno używać powerbanku do ładowania telefonu czy innego urządzenia. Nie wolno również ładować samego powerbanku z instalacji elektrycznej samolotu.
Pasażer może przewozić maksymalnie dwa powerbanki. Nie mogą one znajdować się w bagażu rejestrowanym ani w schowku bagażowym nad siedzeniami. Powinny być przechowywane przy pasażerze, w kieszeni fotela albo w bagażu podręcznym umieszczonym pod siedzeniem z przodu. Standardowo dozwolone są powerbanki o pojemności energetycznej do 100 Wh. Urządzenia powyżej 100 Wh, ale nieprzekraczające 160 Wh, wymagają wcześniejszej zgody przewoźnika. Podobne zasady dotyczą e-papierosów.
Dlaczego powerbank nie powinien lecieć w bagażu rejestrowanym?
To jedna z najważniejszych zasad bezpieczeństwa dotyczących baterii litowych. Powerbank jest traktowany jako zapasowa bateria litowa i nie powinien trafiać do bagażu rejestrowanego. Powinien znajdować się w kabinie pasażerskiej. Powód jest bardzo praktyczny. Jeśli urządzenie zacznie się przegrzewać, dymić lub palić w kabinie, załoga może szybko zauważyć problem i podjąć działania. W luku bagażowym pasażer ani personel pokładowy nie mają takiej możliwości. Właśnie dlatego powerbanki traktowane są jako zapasowe baterie litowe i nie mogą być przewożone w bagażu rejestrowanym.
FAA zaleca, aby pasażer natychmiast powiadomił personel pokładowy, jeśli urządzenie z baterią litową nadmiernie się nagrzewa, puchnie, zaczyna dymić lub palić się. Nie należy więc bagatelizować nietypowego zapachu, nagłego wzrostu temperatury telefonu czy powerbanku albo deformacji obudowy.
Linie lotnicze zaostrzają przepisy
SWISS nie jest wyjątkiem. Po kolejnych przypadkach przegrzewania się baterii część przewoźników w Azji również ograniczyła możliwość korzystania z powerbanków podczas lotu. Po pożarze Air Busan Korea Południowa zaostrzyła zasady dotyczące baterii na pokładach samolotów. Ograniczenia w korzystaniu z powerbanków wprowadzały również linie z innych krajów Azji. Kierunek zmian jest podobny: powerbank ma pozostać w kabinie i w miejscu, w którym ewentualne przegrzanie można szybko zauważyć. Ostatni incydent SWISS pokazuje dlaczego.
Niewielki powerbank wystarczył, aby przerwać transatlantycki lot z ponad 200 osobami na pokładzie i skierować Airbusa na inne lotnisko. W lotnictwie dym w kabinie samolotu zawsze traktowany jest poważnie. A skoro pasażerowie zabierają w podróż coraz więcej urządzeń z bateriami litowymi, linie lotnicze coraz mocniej ograniczają sposób ich przewożenia i używania.
Powerbank jest niewielki. Problem, który może spowodować na pokładzie samolotu – już nie.
Źródła: Blick, SWISS, Federal Aviation Administration (FAA), Reuters
Fot.: Ścieżki Mojego Świata
Czytaj również:
- Powerbank w samolocie. Uwaga na nowe zasady dla pasażerów
- Powerbank na pokładzie? Te linie mówią „nie”
- Czego nie wolno przewozić w bagażu podręcznym? Lista rzeczy zabronionych na pokładzie
- Czego nie wolno przewozić w bagażu rejestrowanym? Lista rzeczy zabronionych w luku bagażowym
- 10 rzeczy, które musisz ogarnąć przed każdym wyjazdem
- Jak spakować bagaż podręczny do samolotu? Sprawdzone rady!