Pluskwy w samolocie zaatakowały pasażerów podczas wielogodzinnego rejsu z Australii do Europy. Co działo się na pokładzie, gdy podróżni zaczęli zgłaszać ugryzienia? I dlaczego po lądowaniu w Rzymie Qantas zdecydował się wycofać samolot z dalszych lotów?
Wyobraźmy sobie taką podróż. Siedemnaście godzin w samolocie, noc nad oceanem i Azją, ograniczona możliwość poruszania się, a do lądowania wciąż daleko. I nagle zaczyna swędzieć skóra. Coś chodzi pod ubraniem i nas podgryza. Prawie nie widać przeciwnika, uciec nie ma gdzie, a leki, które podaje załoga, już się kończą…
Koszmar, nie podróż – tak właśnie wyglądał rejs linii Qantas QF5 z Perth do Rzymu 9 października. Problem pojawił się w części ekonomicznej Dreamlinera. Po przylocie do Włoch było już jasne, że samolot przed kolejnym rejsem będzie wymagał czegoś więcej niż tylko zwykłego sprzątania.
Pluskwy w samolocie Qantas. Skończyły się leki
QF5 należy do tych połączeń, na których pasażer spędza praktycznie cały dzień. Bezpośredni lot z Perth do Rzymu trwa bowiem aż 17 godzin. Podczas rejsu kolejni pasażerowie zaczęli zgłaszać załodze ugryzienia. Zgodnie z zaleceniem medycznym rozdano im leki przeciwhistaminowe, które miały złagodzić reakcję skóry. Według australijskich mediów w pewnym momencie pokładowy zapas leków się wyczerpał, a do lądowania wciąż było daleko.
Samolot doleciał do Rzymu, ale następnego dnia nie zabrał pasażerów z powrotem do Australii. Rejs QF6 z Rzymu do Perth, zaplanowany na 10 października, został odwołany. Boeing 787 Dreamliner trafił bowiem na gruntowne czyszczenie i specjalistyczny zabieg mający usunąć owady.
Przewoźnik przeprosił klientów. Qantas poinformował, że problem został wykryty na niewielkiej liczbie foteli w klasie ekonomicznej. Podkreślił przy tym, że kabiny samolotów są regularnie czyszczone, a dodatkowa dezynfekcja odbywa się co 50 dni. Pluskwy w samolocie wymagają jednak specjalistycznego zwalczania.
Skąd biorą się pluskwy w samolocie?
Pluskwa, aby przeżyć, nie potrzebuje brudnego samolotu. To jeden z powodów, dla których te owady są tak trudne do wyeliminowania. Mogą one dostać się na pokład na ubraniu, w torbie albo w walizce pasażera. Wcześniej taka walizka mogła przez kilka dni leżeć w hotelu, apartamencie lub innym miejscu, w którym występowały pluskwy. Po wniesieniu na pokład, np. w ubraniu czy bagażu podręcznym, owad może ukryć się w szczelinach fotela, pod tapicerką albo między elementami wyposażenia kabiny. Specjaliści zwracają uwagę, że przypadki pluskiew w samolotach są dobrze znane, choć nie należą do częstych.
Problem zaczyna się wtedy, gdy drzwi samolotu są już zamknięte. Jeśli owady są na pokładzie, pasażer ma bardzo ograniczone możliwości, by się od nich odsunąć. Przecież nie wysiądzie z lecącego samolotu. A pluskwy na pokładzie samolotu potrafią wciskać się głęboko w szczeliny foteli i jak na złość, należą do owadów wyjątkowo odpornych na środki chemiczne.
Pluskwy żywią się krwią. Ich ugryzienia mogą wywoływać zaczerwienienie, silne swędzenie i obrzęk. Ich ugryzienie w samolocie to prawdziwa gehenna dla pasażerów, którzy na pokładzie odrzutowca nie mają ani gdzie uciec, ani też jak się zabezpieczyć przed ugryzieniem i jego przykrymi skutkami.
Pluskwy w samolocie KLM. Dwie godziny po starcie poczuła, że coś po niej chodzi
Równie koszmarnie brzmi historia, jaka przydarzyła się amerykańskim pasażerom w samolocie linii KLM. 21 marca 2025 roku czteroosobowa rodzina – matka, ojciec i dwójka dzieci – leciała z Atlanty do Amsterdamu. Bilety kupiono w programie Delta SkyMiles, a ich wartość wynosiła aż 8,8 tys. dolarów.
Około dwóch godzin po starcie pasażerka miała poczuć, że coś chodzi po jej ciele i ją gryzie. Po chwili zauważyła owady na jasnym swetrze. Było jasne, że są pluskwy w samolocie. Rodzina twierdzi, że znalazła je również w szczelinach foteli. Zarejestrowano je na zdjęciach i nagraniach.
Po zgłoszeniu problemu stewardesy miały poprosić rodzinę o ściszenie głosu, aby nie wywoływać „paniki” w samolocie. Później, jeszcze przed lądowaniem w Amsterdamie, rodzina miała ponownie usłyszeć, żeby nie informowała innych pasażerów o pluskwach, ponieważ mogliby przez to nie zdążyć na dalszy lot do Serbii.
Wyszli z samolotu z rzeczami w plastikowych workach
Po lądowaniu w Amsterdamie rodzina miała opuścić samolot z rzeczami zapakowanymi do plastikowych worków przekazanych przez personel KLM. Na tym jednak problem się nie skończył. Rodzina poleciała dalej do Belgradu. Według pozwu nadal cierpieli z powodu intensywnego świądu skóry. Po dotarciu na miejsce prali ubrania w bardzo gorącej wodzie.
Ojciec, który jest lekarzem, konsultował się ze znajomym medykiem i kupował preparaty łagodzące objawy. Dzieci miały czerwone, wypukłe ślady na szyi, tułowiu, rękach i nogach. U żony zmiany pojawiły się m.in. na dolnej części pleców i nogach, a u jej męża na szyi i tułowiu.
Pozew za pluskwy w samolocie
Po powrocie do USA dzieci trafiły do lekarza. Według dokumentów sądowych otrzymały miejscowe steroidy oraz Benadryl. Rodzina twierdzi, że niektóre ślady utrzymywały się przez długi czas, a u kobiety pozostały blizny. W grudniu 2025 roku rodzina pozwała Deltę i KLM, domagając się co najmniej 200 tys. dolarów odszkodowania. Delta podkreślała, że feralny rejs był wykonywany przez KLM.
Ostatecznie amerykańska linia została zwolniona z odpowiedzialności. KLM zawarł natomiast w sierpniu 2026 roku ugodę z rodziną. Według dokumentów sądowych przewoźnik zgodził się zapłacić 35 tys. dolarów. Nieduży koszt jak na pluskwy na pokładzie samolotu i koszmar, jaki przeżyli pasażerowie.
British Airways. Pluskwy wychodziły zza ekranu
Podobny koszmar przeżyła wcześniej kanadyjska rodzina lecąca British Airways z Vancouver do Londynu. Lot trwał około dziewięciu godzin. Heather Szilagyi podróżowała z córką Molly i partnerem Ericiem Neilsonem. Mniej więcej godzinę po starcie kobieta zauważyła owada wychodzącego zza ekranu systemu rozrywki umieszczonego w fotelu przed nią. Szilagyi pracowała wcześniej w hotelarstwie i od razu wiedziała, że to pluskwa. Próbowała złapać owada, ale ten schował się z powrotem za ekranem.
Kobieta zgłosiła problem załodze. W samolocie nie było jednak wolnych miejsc, na które mogłaby się przesiąść z najbliższymi. W czasie dalszego lotu zauważyła kolejne owady. Pluskwy w samolocie miały pojawiać się również podczas serwowania posiłków. Po lądowaniu członkowie rodziny odkryli na swoich ciałach liczne czerwone ślady ugryzień. Szilagyi mówiła później, że pluskwy wręcz wychodziły z tylnej części ekranu.
Po dotarciu do miejsca noclegu rodzina od razu wyprała rzeczy w najwyższej dostępnej temperaturze i zapakowała bagaż do plastikowych worków, żeby nie zawlec owadów dalej. British Airways przeprosił pasażerów i podwyższył klasę ich podróży podczas lotu powrotnego.
Pluskwy spadały z sufitu. Kolejne zgłoszenia w Turkish Airlines
Na tym lista się nie kończy. W 2024 roku pasażerowie zgłosili pluskwy na pokładzie samolotu podczas co najmniej trzech rejsów Turkish Airlines.
W marcu Patience Titcombe leciała z Johannesburga do Stambułu. Kiedy wstała z fotela, zobaczyła małego owada na siedzeniu. Początkowo chciała go po prostu strącić, ale jej towarzysz rozpoznał pluskwę. Kobieta zrobiła zdjęcie i zgłosiła sprawę personelowi.
Jeszcze bardziej niepokojąca relacja pochodzi z października. Matthew Myers leciał ze Stambułu do San Francisco. Według jego relacji pluskwy znajdowały się na siedzeniach i spadały z sufitu kabiny. Jedna z nich miała spaść bezpośrednio na kolana pasażera siedzącego obok.
Kilku podróżnych poprosiło o zmianę miejsc. Jeden z nich został przeniesiony nawet na rozkładane siedzenie przeznaczone dla personelu pokładowego.
W tym samym miesiącu nauczycielka Kristin Bourgeois podczas około 10-godzinnego rejsu z Waszyngtonu do Stambułu znalazła owada na kocu, a następnie na poduszce. Pluskwy w samolocie jej nie oszczędziły – po podróży naliczyła na swoim ciele aż 13 śladów ugryzień.
Turkish Airlines zapewniał później, że samoloty są regularnie czyszczone i dezynfekowane oraz że zgłoszenia dotyczące pluskiew są traktowane poważnie.
Pluskwa może przelecieć tysiące kilometrów
Przypadek Qantas pokazuje skalę problemu najlepiej. Pluskwy w samolocie to wystarczający powód, by odrzutowiec obsługujący kosztowne, międzykontynentalne połączenie, został wyłączony z eksploatacji, a setki planów podróży rozsypały się w jednej chwili.
Źródło: Qantas, ABC Australia, The Guardian, Sydney Morning Herald, CBS News, The Independent, The Canadian Press, New York Times
Fot. materiały sądowe opublikowane przez The Independent
Chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!
Czytaj również:
- Awantury w samolotach. Wyzwiska, bójki i nieobyczajne zachowanie
- Dopłacili za miejsce przy oknie. Okna… nie było. Linie lotnicze pozwane
- „Podatek od tłuszczu” w samolocie? Dramat pasażerów z nadwagą w USA