Awaryjne lądowanie Lufthansy. Powód? Powerbank, który zapalił się podczas lotu z Frankfurtu do Lizbony. Airbus A321 wylądował awaryjnie w Lyonie.

Awaryjne lądowanie Lufthansy to kolejny w ostatnich tygodniach przypadek, gdy problem z powerbankiem zmusił załogę samolotu do zmiany planu lotu. Informacje o przegrzewających się lub płonących bateriach litowo-jonowych pojawiają się regularnie, mimo że linie lotnicze coraz mocniej zaostrzają zasady dotyczące takich urządzeń.

Tym razem do incydentu doszło w sobotę 26 września podczas rejsu LH1170 z Frankfurtu nad Menem do Lizbony. Airbus A321 o numerze rejestracyjnym D-AISB wystartował wieczorem z Niemiec. Do Portugalii jednak nie doleciał.

Awaryjne lądowanie Lufthansy. Powerbank zapalił się przy siedzeniu

Jak przekazała Lufthansa niemieckiej stacji RTL, powerbank należący do jednego z pasażerów zapalił się w okolicy siedzenia. Załoga natychmiast zareagowała. Urządzenie zostało zabezpieczone i umieszczone w specjalnej torbie przeznaczonej do izolowania baterii litowo-jonowych. Według RTL zapach spalenizny był wyczuwalny również w kokpicie.

Piloci podjęli decyzję o przerwaniu lotu i skierowaniu samolotu do Lyonu. Ogłoszono sytuację awaryjną, dzięki czemu maszyna otrzymała priorytet podczas podejścia do lądowania. Na pokładzie znajdowało się 198 pasażerów i sześciu członków załogi. Samolot bezpiecznie wylądował we Francji. Nie ma informacji o osobach poszkodowanych.

Po lądowaniu Airbus został sprawdzony przez służby. Pasażerowie zostali zakwaterowani w hotelach, a w niedzielę mieli kontynuować podróż do Lizbony innymi połączeniami.

Co to jest Lithium Safe Bag?

Płonącego powerbanku nie można po prostu odłożyć w bezpieczne miejsce i czekać, aż przestanie się palić. Problemem jest bateria litowo-jonowa, która może osiągać bardzo wysoką temperaturę, a także wydzielać dym i gazy.

Dlatego załoga rejsu LH1170 użyła specjalnej torby bezpieczeństwa przeznaczonej do zabezpieczania urządzeń z bateriami litowo-jonowymi. Tego typu rozwiązania określane są między innymi jako Lithium Safe Bag. Ich zadaniem jest odizolowanie przegrzewającego się albo płonącego urządzenia od wnętrza kabiny oraz ograniczenie rozprzestrzeniania się ognia, dymu i gorących elementów baterii.

Nie oznacza to jednak, że każda linia i każdy samolot używa dokładnie tego samego rodzaju torby. Przewoźnicy stosują różne procedury i wyposażenie do zabezpieczania urządzeń z bateriami litowymi.

Szczególnym zagrożeniem jest tzw. thermal runaway. To niekontrolowany wzrost temperatury wewnątrz ogniwa, który może doprowadzić do gwałtownego przegrzania, wydzielania gazów, dymu, a następnie zapłonu.

Do takiego zjawiska może dojść między innymi po uszkodzeniu baterii, zwarciu, przegrzaniu albo wskutek jej wady.

Dlaczego powerbanku nie wolno wkładać do bagażu rejestrowanego?

Ryzyko pożaru baterii litowo-jonowej jest jednym z powodów, dla których powerbanków nie wolno przewozić w bagażu rejestrowanym. W kabinie załoga lub pasażerowie mogą szybko zauważyć dym, przegrzewanie się urządzenia albo ogień i natychmiast zareagować. W luku bagażowym dostęp do płonącego powerbanku jest znacznie trudniejszy.

Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa przypomina, że urządzenia z bateriami litowymi powinny być przewożone w bagażu podręcznym właśnie dlatego, że ewentualny problem można wtedy szybciej wykryć i opanować.

Lufthansa zaostrzyła zasady dotyczące powerbanków

Lufthansa wprowadziła w 2026 roku bardziej restrykcyjne zasady dotyczące powerbanków. Podczas lotu nie wolno używać ich do ładowania telefonów, tabletów ani innych urządzeń. Nie można również ładować samych powerbanków z gniazdek znajdujących się na pokładzie.

Powerbanków nie wolno także umieszczać w schowkach nad głowami. Powinny znajdować się przy pasażerze, pod siedzeniem, w kieszeni fotela albo w łatwo dostępnym bagażu podręcznym.

Pasażer może przewozić maksymalnie dwa powerbanki o pojemności do 100 Wh każdy. Urządzenia o pojemności od 100 do 160 Wh wymagają wcześniejszej zgody przewoźnika. Jak widać, nawet bardziej restrykcyjne zasady nie wykluczają problemów podczas lotu.

Powerbanki coraz częściej sprawiają problemy podczas lotów

Incydent na pokładzie Lufthansy nie jest odosobniony. W ostatnich miesiącach kilkukrotnie dochodziło do sytuacji, w których przegrzewający się lub płonący powerbank zmuszał załogi do zmiany trasy albo przerwania lotu.

Na Ścieżkach Mojego Świata opisywaliśmy już między innymi pożar powerbanku w samolocie Swiss, który również zakończył się zmianą trasy.

Czy coraz częstsze incydenty z płonącymi powerbankami doprowadzą do kolejnego zaostrzenia zasad dotyczących ich przewożenia? Linie lotnicze już dziś ograniczają ich używanie, sposób przechowywania i maksymalną pojemność. Nasuwa się pytanie: czy pójdą krok dalej i zakażą w ogóle przewożenia powerbanków?

Źródło: RTL, Lufthansa, FAA
Fot. Pixabay

Chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!

Czytaj również: