Samolot Swiss lecący z Zurychu do Nowego Jorku nadał nad północnym Atlantykiem kod 7700, oznaczający ogólny stan zagrożenia. Maszyna z 234 pasażerami na pokładzie została skierowana do Kanady. To kolejne nieplanowane lądowanie szwajcarskiego przewoźnika w ostatnich tygodniach.

Samolot Swiss wykonywał w czwartek, 3 września, lot o numerze LX14 z Zurychu do Nowego Jorku. Na pokładzie znajdowało się 234 pasażerów. Podczas przelotu nad północnym Atlantykiem załoga nadała kod 7700. Samolot Swiss zmienił trasę i zamiast kontynuować lot do Nowego Jorku, skierował się do St. John’s na Nowej Fundlandii w Kanadzie.

Powodem nie była jednak awaria samolotu.

Samolot Swiss skierowany do Kanady. Pasażer potrzebował pomocy

Swiss potwierdził, że przyczyną nieplanowanego lądowania był nagły przypadek medyczny jednego z pasażerów.

– Podczas dzisiejszego lotu LX14 z Zurychu do Nowego Jorku (JFK) jeden z pasażerów doznał nagłego wypadku medycznego. W związku z tym nasza załoga kokpitu zdecydowała o nieplanowanym lądowaniu w St. John’s. W porozumieniu z lokalną kontrolą ruchu lotniczego nadano również sygnał alarmowy 7700 – powiedział rzecznik prasowy Swiss Michael Pelzer.

Po lądowaniu pasażer został przekazany pod opiekę medyczną. Swiss zapowiedział, że lot z pozostałymi pasażerami zostanie wznowiony do Nowego Jorku tak szybko, jak będzie to możliwe.

Kod 7700 nad Atlantykiem. Co oznacza?

Kod 7700 jest używany przez załogi samolotów do zgłoszenia ogólnego stanu zagrożenia. Sam w sobie nie wskazuje jednak, co dokładnie wydarzyło się na pokładzie. Może zostać nadany m.in. w przypadku problemów technicznych, niedoboru paliwa czy nagłego zdarzenia medycznego. Kod 7700 nie oznacza również automatycznie, że samolot znajduje się w bezpośrednim niebezpieczeństwie albo musi wykonać lądowanie awaryjne.

– Sygnał SOS nie oznacza automatycznie zagrożenia dla pasażerów lub samolotu. Jednak w takich przypadkach zapewnia on, że kontrola ruchu lotniczego potraktuje lot z odpowiednim priorytetem i że nasza załoga będzie mogła wylądować z jak najmniejszym opóźnieniem – wyjaśnił Pelzer.

Swiss ma ostatnio pecha. Kilka lotów trzeba było przekierować

Czwartkowe zdarzenie jest kolejnym nieplanowanym lądowaniem samolotu Swiss w ostatnich tygodniach.

Wcześniej samolot lecący z Chicago do Zurychu został przekierowany na Azory. Powodem był zapach substancji chemicznej, który rozprzestrzenił się w kabinie. Kilka osób otrzymało pomoc medyczną. Ostatecznie Swiss zorganizował samolot zastępczy, którym pasażerowie kontynuowali podróż.

27 lipca problemy pojawiły się podczas innego lotu Swiss do Nowego Jorku. Samolot wylądował w Bangor w amerykańskim stanie Maine. Powodem był dym pochodzący z zablokowanego i przegrzanego etui do ładowania słuchawek. Załoga zdecydowała się na zapobiegawcze lądowanie.

Powerbank przegrzał się w klasie biznes

Na tym pechowa seria Swiss się nie skończyła. 10 sierpnia samolot lecący z Zurychu do Bostonu musiał zostać przekierowany do Dublina. Tym razem źródłem problemów był pożar powerbanku w samolocie. Urządzenie przegrzało się w klasie biznes, a w kabinie pojawił się dym. Załoga zdecydowała o zmianie trasy.

Teraz do tej pechowej serii dołączył lot LX14 z Zurychu do Nowego Jorku. Jak nie problemy techniczne, to zdarzenie medyczne. Mówiąc krótko: pech.

Źródło: Blick
Fot.: Swiss press kits

Chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!

Czytaj również: