Zakazy dla turystów we Włoszech potrafią zaskoczyć. Jedzenie na schodach, spacer bez koszulki, karmienie gołębi czy nawet prowadzenie roweru mogą skończyć się mandatem. W popularnych włoskich kurortach kary sięgają nawet 500 euro.

Włochy od lat próbują pogodzić ogromny ruch turystyczny z codziennym życiem mieszkańców. Teraz temat powraca za sprawą Cortiny d’Ampezzo. Jeden z najbardziej znanych kurortów w Dolomitach wprowadził przepisy dotyczące zachowania w przestrzeni publicznej. Zakazy dla turystów we Włoszech nie ograniczają się jednak do tego miasta. W Wenecji lista rzeczy, za które można dostać mandat, jest jeszcze dłuższa.

Przekonała się o tym para Amerykanów. Zwykły poranny jogging zakończył się dla nich nerwowym poszukiwaniem koszulki.

Zakazy dla turystów we Włoszech. Cortina zaostrza zasady

Nowe rozporządzenie w Cortinie d’Ampezzo podpisał burmistrz Gianluca Lorenzi. Przepisy obowiązują do 15 października 2026 roku i obejmują centrum miasta, ulice i place, parki publiczne, transport publiczny, okolice zabytków i obiektów historycznych, a także urzędy oraz lokale handlowe.

Władze chcą przede wszystkim ograniczyć zachowania, które utrudniają życie mieszkańcom lub naruszają porządek w przestrzeni publicznej. Nie wolno m.in. kłaść się na schodach pomników, miejsc kultu i miejsc pamięci, na ulicach, parkingach czy progach budynków, jeśli powoduje to utrudnienia lub prowadzi do degradacji przestrzeni.

Przepisy zabraniają również biwakowania, jedzenia, picia, mycia się lub spania w sposób rażąco niestosowny albo powodujący utrudnienia lub zakłócenia na ulicach, placach, chodnikach, pod arkadami, na schodach i w innych miejscach publicznych.

Za naruszenie rozporządzenia grozi od 25 do 500 euro mandatu.

Uwaga także na strój

Na tym lista się nie kończy. W Cortinie trzeba uważać również na ubiór. Rozporządzenie zabrania poruszania się lub przebywania w przestrzeni objętej przepisami w stroju uznanym za nieodpowiedni.

Włoskie media, opisując nowe regulacje, zaczęły mówić o walce z tzw. „prostacką turystyką”. Chodzi m.in. o zachowania, które władze i mieszkańcy uznają za nieprzystające do przestrzeni publicznej znanego górskiego kurortu.

Burmistrz Gianluca Lorenzi tłumaczył, że mieszkańcy w niektórych sytuacjach czują się niezręcznie, a jednocześnie są obciążeni ogromnym napływem odwiedzających. Oczekują więc przynajmniej respektowania miejscowych reguł. Odwiedzający muszą wiedzieć, że centrum miejscowości, okolice cmentarza czy schody kościoła nie są odpowiednimi miejscami do biwakowania i zachowań, które są uciążliwe dla innych.

Przepisy dają straży miejskiej i innym służbom podstawę do interwencji.

Pobiegł bez koszulki. Mieszkańcy zaczęli się oglądać

Przepisy dla turystów we Włoszech różnią się w zależności od miasta. Boleśnie – choć na szczęście tylko potencjalnie dla portfela – przekonali się o tym Julia Latoff i jej chłopak Mike. Ich historię przytacza Newsweek.

Amerykańska para odwiedziła Wenecję podczas rodzinnej podróży po Włoszech i Austrii. Oboje są biegaczami i mają zwyczaj trenowania podczas wyjazdów. Na początku lipca postanowili więc pobiegać również po Wenecji. Było gorąco, dlatego Mike zdjął koszulkę. Dla pary mieszkającej w Nowym Jorku nie było w tym nic niezwykłego. Kilka dni wcześniej biegali we Florencji i widzieli tam innych mężczyzn trenujących bez koszulek.

W Wenecji reakcja była zupełnie inna.

250 euro za bieganie bez koszulki

Julia zauważyła, że mieszkańcy przyglądają się Mike’owi z wyraźną dezaprobatą i kręcą głowami. Para początkowo nie rozumiała, co robi źle. Kiedy jeden z mieszkańców zwrócił im uwagę, przerwali trening i zaczęli szukać odpowiedzi w telefonie. Wtedy wszystko stało się jasne. Okazało się, że wWenecji nie wolno poruszać się po mieście z odsłoniętym torsem ani w stroju kąpielowym. Za złamanie zakazu grozi 250 euro kary.

Amerykanie nie zamierzali ryzykować. Kiedy zrozumieli swój błąd, schowali się w bocznej uliczce, a dla Mike’a zdobyli koszulkę, żeby mógł wrócić do miejsca zakwaterowania bez łamania miejscowych zasad. Julia przyznała później w rozmowie z „Newsweekiem”, że był to błąd popełniony nieświadomie i oboje czuli się z jego powodu źle oraz niezręcznie.

Czego nie wolno robić w Wenecji? Mandaty mogą zaboleć

Brak koszulki to zaledwie jeden z zakazów w Wenecji, o których warto wiedzieć przed podróżą. Miasto wprowadziło szereg zasad mających chronić zabytkową przestrzeń, porządek, bezpieczeństwo oraz higienę. Część z nich może zaskoczyć turystów.

Nie wolno m.in. siadać lub kłaść się w niedozwolonych miejscach, w tym na pomnikach, mostach czy schodach. Za takie zachowania oraz jedzenie i picie w miejscach objętych ograniczeniami mogą grozić kary. Szczególnie kosztownym pomysłem jest kąpiel w weneckich kanałach. Za pływanie lub nurkowanie grozi 350 euro kary.

Karmienie gołębi? Nawet 500 euro

Jedną z rzeczy najbardziej kojarzących się kiedyś z turystyczną Wenecją było karmienie gołębi. Dziś zdecydowanie lepiej tego nie robić. Karmienie gołębi i mew może skończyć się karą od 25 do 500 euro.

To jednak nadal nie koniec listy. W historycznej części Wenecji obowiązuje także zakaz poruszania się rowerem. Co może szczególnie zaskoczyć turystów, nie wolno nawet prowadzić go obok siebie. Za złamanie tej zasady grozi 100 euro kary. Istnieje wyjątek pozwalający przeprowadzić rower wyznaczoną trasą pomiędzy Piazzale Roma a dworcem Venezia Santa Lucia.

Biwakowanie w przestrzeni publicznej może natomiast oznaczać 200 euro kary.

W przypadku niektórych wykroczeń konsekwencją może być nie tylko mandat, ale również nakaz opuszczenia miejsca, w którym doszło do naruszenia przepisów.

Mandaty dla turystów we Włoszech. Lepiej znać lokalne zasady

Historia Julii i Mike’a pokazuje, że mandaty dla turystów we Włoszech nie muszą dotyczyć wyłącznie skrajnych czy świadomie nieodpowiedzialnych zachowań. Czasami problemem okazuje się coś, co w innym mieście lub kraju nikogo szczególnie nie dziwi.

Dlatego przed podróżą do Włoch warto sprawdzić nie tylko godziny otwarcia zabytków czy ceny biletów, ale również czego nie wolno robić we Włoszech w konkretnym miejscu. Zasady obowiązujące w Wenecji nie muszą być identyczne z tymi we Florencji, Rzymie czy w górskiej Cortinie d’Ampezzo.

Źródło: Dziennik.pl, Newsweek, Comune di Cortina d’Ampezzo, Comune di Venezia, włoskie media
Fot.: Pixabay

Chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!

Czytaj również: