Turyści oszczędzają w Chorwacji i coraz uważniej patrzą na ceny w restauracjach. W Makarskiej właściciele lokali mówią o gościach dzielących jedno danie między kilka osób, gotowaniu w apartamentach i pełnych supermarketach. Restauratorzy przyznają, że tegoroczny sezon mocno ich zaskoczył.

Turyści oszczędzają w Chorwacji na różne sposoby, a szczególnie dobrze widać to w popularnej Makarskiej. Plaże w sezonie były pełne, ale według części miejscowych restauratorów sama liczba wypoczywających nie przekłada się na pieniądze zostawiane w lokalach. Goście uważniej kontrolują wydatki na jedzenie. Co to znaczy? Dzielą się zamówieniami, a część zamiast restauracji wybiera zakupy w supermarketach i gotowanie w apartamentach.

Przedsiębiorcy z okolic Peškere i Plišćevac, prowadzący lokale tuż przy plaży, opowiedzieli o tegorocznym sezonie. Według ich szacunków w części restauracji konsumpcja jest nawet o 20 proc. niższa niż przed rokiem. Restauratorzy zwracają uwagę również na zmianę zachowania klientów. Coraz częściej jedno zamówione danie trafia na kilka talerzy. Według ich szacunków w ten sposób może zachowywać się nawet około 30 proc. gości.

Ceny w Chorwacji mocno wzrosły

O wysokich cenach w Chorwacji pisaliśmy już wcześniej. Z analizy Finax opartej na danych Eurostatu wynikało, że pomiędzy majem 2021 a majem 2026 roku ceny zakwaterowania w Chorwacji wzrosły aż o 92,2 proc. Dla porównania średni wzrost w Unii Europejskiej wyniósł w tym czasie 46,5 proc.

Wysokie koszty wakacji w Chorwacji są faktem. Ale nie można jednoznacznie stwierdzić, by to właśnie drożyzna w Chorwacji jest bezpośrednią przyczyną wszystkich opisywanych przez nich zachowań. Sami przedsiębiorcy różnie je interpretują. Jedni mówią o słabszej sile nabywczej gości, inni o świadomym ograniczaniu wydatków na jedzenie.

Pięć osób, jedna porcja frytek

Ivica Andrić, właściciel restauracji „Mirakul”, ocenia tegoroczny sezon znacznie gorzej od poprzedniego. Szczególnie słaby miał być lipiec.

– Sezon był naprawdę gorszy niż w zeszłym roku, a lipiec był szczytem sezonu, co najmniej o 20 procent gorszym. W lipcu goście dbali o każdy grosz – powiedział.

Według restauratora sytuacja poprawiła się w sierpniu, kiedy – jak sam określił – pojawili się „lepsi goście”. Jego lokal działa przez cały rok, a tegoroczny szczyt sezonu miały dodatkowo komplikować prowadzone na Peškerze prace budowlane.

Andrić zwraca jednak uwagę przede wszystkim na oszczędności turystów. Jego zdaniem widać je również w sklepach.

– Kiedy idę na zakupy, widzę, że centra handlowe, zwłaszcza Lidl i Kaufland, są przepełnione, więc to goście, którzy nawet nie chodzą do restauracji, tylko gotują w swoich mieszkaniach – powiedział.

Jak dodaje, również czerwiec był dla jego biznesu „katastrofalny”. Restaurator przytacza przykłady zamówień, które szczególnie zapadły mu w pamięć.

– Na przykład, pięciu gościu przy stoliku zamówiło jedną porcję frytek i pięć talerzy – tak właśnie zachowywali się nasi goście. Albo sześciu przyszło i zamówiło dwie pizze i szklankę wody – mówi Andrić.

Jednocześnie zapewnia, że w jego restauracji ceny nie były podnoszone od trzech lat.

Restauracje w Chorwacji. Jedna pizza i co najmniej trzy talerze

Podobne zachowania klientów obserwuje Stipe Carević, właściciel sąsiedniej restauracji „Ozo”.

– Nie wiem, jakich gości mamy, ale widać, że szukają darmowego noclegu i parkingu, a kolejki przed centrami handlowymi tworzą się na pół godziny przed otwarciem, co wiele mówi o jakości sezonu i liczbie turystów – mówi Carević.

On również zwraca uwagę na dzielenie zamówionego jedzenia pomiędzy kilka osób.

– Ich zwyczajem jest zamawianie jednej pizzy i co najmniej trzech talerzy, a potem dzielenie się nimi – powiedział.

Carević nie ukrywa, że takie podejście klientów do korzystania z restauracji budzi jego niezadowolenie.

Koktajle po 10 i 12 euro się nie sprzedawały

Problemy z wydatkami turystów widać nie tylko przy zamawianiu posiłków. Ciekawym przykładem jest kawiarnia „Boss”, która w tym sezonie po raz pierwszy wprowadziła do swojej oferty koktajle. Jej właściciel Mirko Antunović uważa, że turyści albo mocniej oszczędzają, albo dysponują mniejszą siłą nabywczą.

Najlepiej sprzedawały się lody w cenie 2 euro za gałkę. Znacznie gorzej wyglądało zainteresowanie droższymi produktami. Koktajle kosztujące początkowo 10 i 12 euro nie sprzedawały się, dlatego właściciel obniżył ich cenę do 8 euro. Wieczorami klienci najczęściej pytają natomiast o kawę.

Nawet 30 proc. turystów dzieli się jedzeniem

Trend potwierdza Marin Čović, właściciel restauracji i fast foodu „La Strada”. Według jego obserwacji co najmniej 30 proc. gości dzieli zamówione jedzenie.

– Jeśli jednak spojrzę wstecz na sezon, zauważam, że goście biorą mniejsze porcje, a dania są dzielone – jeden talerz na dwie osoby – powiedział.

Jak wyjaśnia, zdarza się, że klienci zamawiają jedno danie mięsne, a następnie proszą o dodatkowe talerze, żeby podzielić posiłek.

Čović patrzy jednak na zjawisko nieco inaczej niż część pozostałych restauratorów. Jego zdaniem nie musi ono oznaczać, że turystów w Chorwacji po prostu nie stać na jedzenie w lokalach. Mogą świadomie ograniczać wydatki na posiłki, aby przeznaczyć więcej pieniędzy na napoje.

– Nie widzę dużych zmian w porównaniu z ubiegłymi latami, ale trend ostrożnej konsumpcji jest widoczny od czasu pandemii koronawirusa i nadal się utrzymuje – powiedział.

Według niego podobny sposób zachowania można zauważyć zarówno wśród osób o niższej, jak i wyższej sile nabywczej.

– Centra handlowe są pełne klientów i to właściwie norma w ostatnich latach, ponieważ posiłki przygotowywane są w mieszkaniach – mówi Čović.

Turyści oszczędzają w Chorwacji. Siedem osób zamówiło jedno danie

Jeszcze bardziej wymowny przykład podaje Ante Bućan, właściciel restauracji „Bura”, specjalizującej się w tradycyjnych daniach rybnych i mięsnych. Według niego tegoroczny sezon jest o 15 proc. lub nawet więcej gorszy niż ubiegłoroczny, szczególnie jeśli uwzględnić wzrost cen produktów kupowanych przez restaurację.

Bućan zwraca uwagę również na inne zachowanie klientów. Jak mówi, podczas największego ruchu goście oczekują, że zamówione jedzenie zostanie przygotowane w ciągu kilku minut, a przy wyborze dań często porównują ceny w innych restauracjach.

Także w jego lokalu widoczny jest trend dzielenia jednego zamówienia pomiędzy kilka osób.

– Siedmioosobowa rodzina zamawia tylko jedno danie i dzieli się nim – przyznaje.

Zdaniem Bućana restauratorom coraz trudniej zarabiać podczas sezonu letniego.

Turyści w Chorwacji gotują w apartamentach

Z relacji restauratorów z Makarskiej wyłaniają się dwa zjawiska. Część turystów zamiast restauracji w Chorwacji wybiera zakupy w supermarketach i samodzielnie przygotowuje posiłki w wynajmowanych mieszkaniach i apartamentach. Inni odwiedzają lokale, ale ograniczają wielkość zamówień i dzielą posiłki pomiędzy kilka osób.

Według Ante Bućana dodatkową konkurencją dla restauracji są hotele oferujące pełne wyżywienie w korzystnych cenach. Turyści, którzy wykupują taki pobyt, później wydają w lokalnych restauracjach znacznie mniej albo nie korzystają z nich wcale.

Relacje przedsiębiorców pokazują przy tym, że nie wszyscy jednakowo oceniają przyczyny tego zjawiska. Jedni wskazują na słabszą siłę nabywczą tegorocznych turystów, inni na świadome ograniczanie wydatków na jedzenie. Wspólna obserwacja jest jednak taka, że podczas wakacji w Chorwacji goście znacznie uważniej patrzą na to, ile zostawiają w restauracjach.

Źródła: Crna Hronika, Slobodna Dalmacija
Fot.:
Ścieżki Mojego Świata

Chcesz zawsze wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!

Czytaj również: