Wypadki w Tatrach w ostatnich dniach układają się w tragiczną serię. We wtorek w rejonie Zawratu zginęła młoda kobieta. Dzień później śmigłowiec TOPR znów ruszył w góry po ciężko ranną turystkę. Okoliczności jednego z tych zdarzeń są szczególnie poruszające.

Słońce i dobra widoczność mogą obecnie dawać w Tatrach złudne poczucie bezpieczeństwa. W wysokich partiach gór panują już jednak zimowe warunki. Twardy, zmrożony śnieg i oblodzenie sprawiają, że jeden źle postawiony krok może skończyć się groźnym upadkiem.

Wypadki w Tatrach. Turystka zginęła w Zawratowym Żlebie

Do tragedii doszło we wtorek, 6 października 2026 roku. Po południu TOPR otrzymał informację o upadku turystki w rejonie Zawratu. Śmigłowiec ratowników właśnie wracał z innej akcji prowadzonej pod Szpiglasową Przełęczą.

Ratownicy dotarli do kobiety leżącej w Zawratowym Żlebie. Doszło u niej do zatrzymania krążenia. Natychmiast rozpoczęli resuscytację i kontynuowali ją podczas transportu śmigłowcem do Zakopanego. Mimo wysiłków ratowników i lekarzy młodej kobiety nie udało się uratować.

Turystka nie miała zimowego wyposażenia. Na oblodzonym odcinku straciła równowagę, a następnie zaczęła zsuwać się po stromym, zmrożonym zboczu. Chwilę wcześniej spotkała na szlaku człowieka, który próbował przekonać ją, aby nie szła dalej.

Spotkał ją przed tragedią. Ostrzegał i dwukrotnie proponował raczki

Świadek opisał później swoje spotkanie z turystką. Kobieta szła w górę w zwykłych sportowych butach. Nie miała raków, czekana, kasku ani nawet raczków. Mężczyzna próbował przekonać ją do zawrócenia. Zaproponował, że pomoże jej zejść, i ostrzegł, że zaledwie kilka dni wcześniej w tym rejonie zginął człowiek. Miał przy sobie zapasowe raczki i dwukrotnie proponował, że jej je odda. Kobieta odmówiła i ruszyła dalej.

Kilkanaście minut później ten sam turysta zobaczył jej upadek. Natychmiast zawiadomił służby i ruszył Zawratowym Żlebem w kierunku poszkodowanej.

Relacja świadka została opublikowana w internecie jako przestroga dla innych osób wybierających się obecnie w wysokie partie Tatr.

Kolejna turystka ciężko ranna na Koziej Przełęczy

Na następną dramatyczną akcję nie trzeba było długo czekać. W środę, 7 października, około godz. 11 ratownicy zostali wezwani w rejon Koziej Przełęczy. Doszło tam do upadku kolejnej turystki. Kobieta odniosła poważne obrażenia. W ciężkim stanie została przetransportowana śmigłowcem TOPR do szpitala w Zakopanem. Jej towarzyszka nie była ranna, ale również trzeba było ewakuować ją z gór.

Tego samego dnia ratownicy pomagali dwojgu turystom, którzy zabłądzili poza szlakiem w trudnym terenie Zawratowego Żlebu. Interweniowali również pod Szpiglasową Przełęczą. Tam na zlodowaciałym szlaku poślizgnęła się kobieta, która doznała mniej poważnych obrażeń.

To nie pierwsze tragiczne wypadki w Tatrach tej jesieni

Zaledwie kilka dni wcześniej doszło do kolejnych poważnych zdarzeń. 3 października w rejonie Zawratu i Koziej Przełęczy dwóch turystów spadło z dużej wysokości na zlodowaciałym śniegu. Obaj z ciężkimi obrażeniami trafili śmigłowcem do zakopiańskiego szpitala. Życia turysty z Zawratu nie udało się uratować.

Ratownicy prowadzili tego dnia również akcje w Żlebie Kulczyńskiego, na Przełęczy Małołąckiej, między Zawratem a Świnicą, na Rysach, w Dolinie Kondratowej i na Hali Gąsienicowej. TOPR już wtedy alarmował, że dobra pogoda i suche szlaki w niższych partiach gór mogą być bardzo mylące. Sytuacja wysoko wygląda zupełnie inaczej.

TOPR ostrzega. Raczki w takim terenie nie wystarczą

Powyżej 2000 metrów zalega twardy, zmrożony śnieg i występują oblodzenia. Najtrudniejsza sytuacja panuje na północnych stokach i w zacienionych żlebach. Wyjście w taki teren wymaga doświadczenia w turystyce zimowej, raków, czekana i kasku. Trzeba również umieć prawidłowo posługiwać się tym sprzętem. Szczególnie ważne jest rozróżnienie raków i popularnych raczków. Te drugie mogą pomagać na łatwiejszych, oblodzonych trasach, ale w stromym terenie wysokogórskim nie zastąpią raków.

Idziesz w góry? Sprawdzaj warunki na szlakach

Przed wyjściem w Tatry trzeba sprawdzić aktualne warunki i dostosować trasę do własnego doświadczenia oraz wyposażenia. Jeżeli warunki zaczynają przekraczać nasze możliwości, najbezpieczniejszą decyzją jest zawrócić.

Wysoko w Tatrach jest już zima, nawet jeśli w dolinach świeci słońce i szlaki są suche. Na stromym, zmrożonym zboczu zwykłe poślizgnięcie może błyskawicznie zmienić się w niekontrolowany upadek.

Źródło: TOPR, Tatrzański Park Narodowy, Tygodnik Podhalański
Fot. Marek Ślusarczyk, Wikimedia Commons, licencja CC BY 3.0.

Chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!

Czytaj również: