Pożar w samolocie – tym razem laptop pasażera zapalił się podczas lotu. Gdzie? W samolocie linii American Airlines, podczas lotu z Atlanty do Dallas. To kolejny groźny incydent na pokładzie samolotu, w którym w głównej roli występuje bateria litowo-jonowa.

Hasło „pożar w samolocie” elektryzuje zarówno pasażerów, jak i załogę. Szczególne ryzyko wiąże się z bateriami litowo-jonowymi. Zapasowe baterie i powerbanki nie mogą być przewożone w bagażu rejestrowanym – muszą znajdować się w kabinie. Dzięki temu, jeśli bateria zacznie się przegrzewać, dymić lub palić, załoga może szybciej zareagować.

Pożar w samolocie. 133 osoby na pokładzie, dym w kabinie

Do zdarzenia doszło w piątek 21 sierpnia 2026 roku na pokładzie Airbusa A321 linii American Airlines lecącego z Atlanty do Dallas. Na pokładzie znajdowały się 133 osoby. Lot przebiegał spokojnie do około pół godziny przed lądowaniem. Wtedy właśnie laptop jednego z pasażerów zaczął dymić. Po chwili urządzenie stanęło w płomieniach, a duszący dym zaczął szybko rozprzestrzeniać się po kabinie.

Laptop zapalił się w samolocie. Dym wypełnił kabinę

Jedną z osób znajdujących się najbliżej miejsca zdarzenia była Jessica Irgens. Jak relacjonowała później amerykańskiej stacji CBS News, siedziała zaledwie dwa rzędy od miejsca, w którym pojawił się ogień. Dym był na tyle intensywny, że kobieta przeniosła się na tył samolotu.

Właściciel płonącego urządzenia położył laptop na przejściu między fotelami. Część pasażerów próbowała pomóc. Według relacji Irgens niektórzy poparzyli sobie ręce. O sytuacji natychmiast została poinformowana kontrola ruchu lotniczego.

– Pożar w kabinie, w tylnej części samolotu – przekazał pilot w rozmowie radiowej, której nagranie przytoczyła stacja CBS News.

Chwilę później informował, że załoga pokładowa próbuje opanować ogień.

Pożar laptopa w samolocie. Stewardesy opanowały ogień

Załoga zareagowała szybko. Płonące urządzenie zostało zabezpieczone w specjalnej torbie przeznaczonej do izolowania urządzeń elektronicznych stwarzających zagrożenie pożarowe. Takie wyposażenie ma ograniczać skutki pożaru i wysokiej temperatury oraz pomagać w zabezpieczeniu urządzenia, w którym doszło do problemów z baterią.

Sytuację udało się opanować, a Airbus kontynuował lot i bezpiecznie wylądował na międzynarodowym lotnisku Dallas-Fort Worth. W czasie zdarzenia pilot przekazywał, że poparzeń mogło doznać czterech lub pięciu pasażerów. Ostatecznie władze lotniska poinformowały jednak, że po lądowaniu pomocy medycznej udzielono jednej osobie.

Sprawą zajęła się amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA), która wszczęła postępowanie mające wyjaśnić okoliczności zdarzenia.

Baterie litowe w samolotach. FAA odnotowała już 58 incydentów w 2026 roku

Pożar laptopa w samolocie American Airlines nie jest odosobnionym przypadkiem. Urządzenia zasilane bateriami litowo-jonowymi regularnie stają się przyczyną niebezpiecznych sytuacji na pokładach samolotów. Według danych FAA przytoczonych przez BILD, w 2026 roku odnotowano już 58 incydentów związanych z bateriami litowymi w samolotach. Chodzi o przypadki, w których pojawił się ogień, dym lub bardzo wysoka temperatura.

Baterie litowo-jonowe w samolotach to nic nadzwyczajnego. Są powszechnie stosowane w laptopach, smartfonach, tabletach, powerbankach i wielu innych urządzeniach zabieranych przez pasażerów w podróż. FAA zwraca uwagę, że w przypadku uszkodzenia lub przegrzania takiego akumulatora może dojść do zapłonu. Takich przypadków w ostatnim czasie było więcej.

Pożar baterii w samolocie. Maszyna Delta Airlines awaryjnie lądowała

7 lipca 2025 roku niebezpieczna sytuacja wydarzyła się podczas lotu Delta Airlines z Atlanty do Fort Lauderdale. Na pokładzie znajdowało się 191 osób. W jednym z bagaży podręcznych eksplodowała bateria litowa znajdująca się w przewożonym urządzeniu. W kabinie pojawił się dym. Załodze udało się ugasić urządzenie i zabezpieczyć je w specjalnym worku. Kapitan zdecydował jednak o zmianie trasy i awaryjnym lądowaniu w Fort Myers. Maszyna wylądowała bezpiecznie. W tym przypadku nikt z pasażerów ani członków załogi nie został ranny.

Jak informował wówczas RMF FM, w pierwszej połowie 2025 roku FAA zarejestrowała już 34 przypadki pożarów lub przegrzania baterii litowych w samolotach.

Płomienie w schowku nad pasażerami. Air China zmienił trasę

Do kolejnego pożaru baterii w samolocie doszło 18 października 2025 roku na pokładzie maszyny Air China lecącej z Hangzhou do Seulu. Tym razem bateria litowa znajdowała się w bagażu umieszczonym w schowku nad głowami pasażerów. Według komunikatu Air China doszło do jej zapłonu.

Na nagraniach publikowanych w chińskich mediach widać było płomienie wydobywające się ze schowka oraz czarny dym w kabinie. Załoga podjęła działania, a kapitan zdecydował o przerwaniu podróży do Seulu. Samolot zawrócił znad Morza Wschodniochińskiego i wylądował na lotnisku Pudong w Szanghaju. Według informacji przekazanych przez przewoźnika w zdarzeniu nikt nie został ranny.

Pożar baterii w samolocie SAS. Osiem osób trafiło do szpitala

Szczególnie poważne konsekwencje miał incydent z 14 października 2025 roku na lotnisku w Oslo. Airbus A320 linii SAS przygotowywał się do rejsu do Bergen. Na pokładzie znajdowało się już około 50 pasażerów, gdy podczas boardingu z jednego z bagaży podręcznych zaczął wydobywać się intensywny dym. Przyczyną był pożar baterii litowo-jonowej. Załoga zarządziła natychmiastową ewakuację samolotu. Następnie podjęto próbę ugaszenia ognia gaśnicą halonową i wyniesienia bagażu z maszyny. Po wyjęciu walizki na zewnątrz ogień pojawił się ponownie, ale został ugaszony.

Tym razem dym miał poważne konsekwencje. Jak wynika z informacji opisujących późniejszy raport norweskiej komisji badającej zdarzenie, osiem osób trafiło do szpitala z objawami związanymi z nawdychaniem się dymu. Część pozostała na obserwacji. Wszyscy opuścili szpital najpóźniej po 48 godzinach.

Laptop, telefon, powerbank. Dlaczego baterie mogą zapalić się w samolocie?

Problem dotyczy przede wszystkim baterii litowo-jonowych, które pozwalają zgromadzić dużo energii w stosunkowo niewielkim urządzeniu. Właśnie dlatego są wykorzystywane w elektronice, którą niemal każdy pasażer zabiera dziś na pokład.

W określonych sytuacjach bateria może jednak ulec uszkodzeniu lub przegrzaniu. Skutkiem może być gwałtowny wzrost temperatury, pojawienie się dymu, a w skrajnych przypadkach zapłon urządzenia i pożar w samolocie. Przypadki z samolotów American Airlines, Delta Airlines, Air China i SAS pokazują też, że źródło problemu może znajdować się w różnych miejscach: w używanym przez pasażera laptopie, w torbie podręcznej albo w bagażu umieszczonym w schowku nad fotelami.

Źródło: BILD.de, WP.pl, CBS News, FAA, RMF FM, Komputer Świat, Fly4free.pl
Fot. ilustracyjne: American Airlines/press kits

Czytaj również: