Miało być nowocześniej i bardziej europejsko. Tymczasem hotelarze alarmują o pustych pokojach, a turyści coraz częściej narzekają na ceny. Czy wejście do strefy euro okazało się początkiem problemów jednego z wakacyjnych hitów Europy?
Coraz więcej turystów przekonuje się na własnej skórze, że po zmianie waluty ceny w kraju, który przez lata uchodził za jeden z najtańszych w Europie, dosłownie wystrzeliły. Hotelarze alarmują o wyraźnym spadku liczby gości, a sami odwiedzający nie kryją rozczarowania. Kierunek, który przez lata przyciągał słońcem i atrakcyjnymi cenami, dziś coraz częściej przegrywa z konkurencją.
Najważniejsze informacje
- kraj przyjął euro 1 stycznia 2026 r.,
- w części kurortów liczba turystów spadła nawet o 35 proc.,
- wielu turystów skarży się na wyraźny wzrost cen,
- eksperci podkreślają, że wpływ na sytuację ma nie tylko zmiana waluty.
Puste hotele mimo środka sezonu
Największe problemy widać w nadmorskich kurortach. Według relacji lokalnych mediów pojawiło się tam nawet o 35 proc. mniej turystów niż rok wcześniej. W wielu hotelach zajęta jest zaledwie połowa pokoi, mimo licznych promocji i obniżek cen.
Przedstawiciele branży przyznają, że tak słabego początku sezonu nie pamiętają od lat. Największy spadek dotyczy turystów z Niemiec i Rumunii.
Chodzi o Bułgarię, która 1 stycznia 2026 roku przyjęła euro jako 21. państwo strefy euro. W ostatnich tygodniach coraz częściej pojawiają się informacje o słabszym sezonie turystycznym oraz rosnących kosztach wypoczynku.
„Po prostu zamienili lewy na euro”
Najwięcej emocji budzą jednak ceny. Brytyjscy turyści, cytowani przez „The Telegraph”, twierdzą, że w wielu miejscach przedsiębiorcy pozostawili praktycznie te same liczby na cennikach, zmieniając jedynie walutę z lewów na euro. W efekcie rachunki są znacznie wyższe niż jeszcze rok temu.
Jeden z turystów wyliczył, że piwo, które wcześniej kosztowało 3,5 lewa, dziś kosztuje 2,8 euro, czyli w przeliczeniu około 5,6 lewa. Inna turystka, od lat odwiedzająca bułgarskie wybrzeże, oceniła, że tegoroczne ceny są nawet o jedną trzecią wyższe niż przed rokiem.
Podobne opinie pojawiają się również wśród polskich turystów, którzy zwracają uwagę na droższe restauracje, transport czy serwis plażowy.
Ceny w Bułgarii rosną po wejściu do strefy euro
Dane gospodarcze pokazują, że wzrost cen rzeczywiście przyspieszył. Po wejściu do strefy euro inflacja zaczęła rosnąć z miesiąca na miesiąc. Po 3,3 proc. w lutym wzrosła do 4,1 proc. w marcu, następnie do 6,8 proc. w kwietniu i 6,9 proc. w maju. W czerwcu spadła do 5,3 proc., ale nadal pozostaje jedną z najwyższych w całej strefie euro.
Ekonomiści wskazują jednak, że za wzrost cen nie odpowiada wyłącznie wejście Bułgarii do strefy euro. Dużą rolę odgrywają również drożejące paliwa po konflikcie na Bliskim Wschodzie, wzrost kosztów usług oraz żywności.
Nie tylko euro jest problemem
Eksperci zwracają uwagę, że przypisywanie całego pogorszenia sytuacji w turystyce wyłącznie wprowadzeniu wspólnej waluty byłoby zbyt dużym uproszczeniem.
Ekonomiści podkreślają, że kraj od lat utrzymywał sztywny kurs swojej waluty wobec euro, dlatego sama zmiana pieniądza nie powinna automatycznie wywołać tak dużych podwyżek. Wskazują również na inne czynniki: wyższy standard hoteli niż przed laty, skutki wojny na Bliskim Wschodzie czy zmieniające się oczekiwania turystów.
Polacy nadal wybierają Bułgarię
Co ciekawe, obraz rynku nie jest jednoznaczny. Choć lokalni hotelarze mówią o wyraźnie słabszym sezonie, dane części polskich biur podróży pokazują, że zainteresowanie wakacjami w Bułgarii wśród Polaków nadal pozostaje wysokie, a udział tego kierunku w sprzedaży pakietów lotniczych nawet wzrósł.
Może to sugerować, że problemy kurortów wynikają przede wszystkim ze spadku liczby turystów z innych krajów Europy, a nie z mniejszego zainteresowania Polaków.
Czy Bułgaria powtórzy scenariusz Chorwacji?
Wielu komentatorów przypomina dziś sytuację Chorwacji po wejściu do strefy euro. Tam również pojawiały się zarzuty, że ceny rosły szybciej, niż oczekiwali turyści, co odbiło się na zainteresowaniu wyjazdami. Coraz częściej słychać też opinie, że wakacje po drugiej stronie Adriatyku – we Włoszech – przestają być wyraźnie droższe od tych w Chorwacji.
Czy podobny scenariusz czeka teraz Bułgarię? Na ostateczne oceny jest jeszcze za wcześnie. Jedno jednak widać już dziś – kraj, który przez lata był symbolem tanich wakacji nad Morzem Czarnym, przestał być dla wielu europejskich turystów oczywistym wyborem.
Jeszcze niedawno Złote Piaski były symbolem tanich wakacji nad Morzem Czarnym. Dziś coraz częściej stają się symbolem tego, jak szybko można stracić opinię jednego z najtańszych kierunków Europy. Jeśli obecny trend się utrzyma, tegoroczny sezon może okazać się dla Bułgarii jednym z najtrudniejszych od wielu lat.
Źródło: wp.pl, businessinsider.com.pl
Czytaj również:
- Wizz Air dorzuca nowe trasy z Polski. Trzy kierunki na wiosnę
- Gdańsk – Warna. Nowe połączenie Wizz Air od czerwca
- Budapeszt najbrudniejszym miastem Europy. Turyści nie mają litości
- Rezygnacja z wakacji z powodu wojny? UOKiK wydał komunikat
- Jak znaleźć tanie loty w 2026 roku? Sprawdź sposoby wyszukiwania najtańszych biletów