Koniec z rachunkami „z kosmosu” w Turcji. Rząd w Ankarze uciął proceder, który od lat irytował turystów i miejscowych. Restauracje nie mogą już doliczać do rachunków żadnych ukrytych opłat. To, co widzisz w menu, ma się zgadzać co do liry.
Nowe przepisy weszły w życie 30 stycznia i są bezwzględne: zakaz opłat za serwis, zakaz opłat za nakrycie stołu, zakaz doliczania „gratisowych” przystawek, o które nikt nie prosił.
Koniec ukrytych kosztów przy rachunku
Ministerstwo Handlu jasno postawiło sprawę. Klient płaci wyłącznie za to, co sam zamówił – jedzenie i napoje z menu. Koniec z niespodziankami na rachunku i tłumaczeniami, że „tak się u nas przyjęło”.
Jak podają tureckie media, nowe regulacje wprowadzono po lawinie skarg. Spory przy kasie, awantury o rachunki i poczucie bycia oszukanym stały się codziennością w popularnych kurortach.
Napiwek? Tak, ale tylko dobrowolnie
Rząd nie zakazał napiwków – ale postawił jasną granicę. Napiwek ma być wyłącznie dobrowolny, bez presji i bez automatycznego doliczania go do rachunku. Wysokość zależy tylko od klienta.
Restauracje nie mogą też zamieszczać w menu żadnych dopisków sugerujących obowiązkową opłatę za obsługę czy nakrycie stołu. Menu ma być czytelne, przejrzyste i bez gwiazdek drobnym druczkiem.
Sprytni kombinowali. Dostali milionową karę
Nie wszyscy restauratorzy pogodzili się z nowym prawem. Już w pierwszym tygodniu resort handlu ukarał lokal, który formalnie zlikwidował opłatę serwisową, ale… po cichu podniósł ceny w menu o 12 procent.
Właściciel tłumaczył, że chciał w ten sposób „zabezpieczyć pensje pracowników”. Ministerstwo uznało to za obejście prawa. Efekt? Kara w wysokości ponad 1,8 mln lir tureckich, czyli około 147 tys. zł.
Terminal pyta o napiwek? To legalne, ale…
Po wejściu przepisów wiele lokali zaczęło wyświetlać na terminalach pytanie o napiwek przy płatności kartą. To zgodne z prawem, choć – jak podają media – nie wszystkim klientom się to podoba.
Władze podkreślają jednak jedno: ostateczna decyzja zawsze należy do klienta. Jedno kliknięcie „nie” i temat zamknięty.
Turcja wysyła jasny sygnał turystom
Nowe prawo to czytelny sygnał: koniec z krojeniem turystów na rachunkach. Turcja chce poprawić wizerunek i przywrócić zaufanie gości, którzy coraz częściej skarżyli się na restauracyjne naciąganie.
Dla turystów to dobra wiadomość. Dla nieuczciwych restauratorów – bardzo kosztowna lekcja.
Źródło: Biznes Interia
Czytaj również:
- Gdańsk–Stambuł bez przesiadek. LOT uruchomił nowe połączenie
- Górale w szoku. Wizz Air odcina Polskę od Emiratów
- Turyści stracili tysiące euro. Skandal na Fuerteventurze
- Wizz Air do USA? Tak, ale…
- LOT łączy Gdańsk z Krakowem na lato
- Najgorsze kraje na podróż w 2026. Turystyczne piekło – tych miejsc unikaj
- Gruzja – dzika, surowa, jakże trudna do pokochania
- Oszuści górą, Booking.com się tłumaczy, turyści płacą
- Niebezpieczne pamiątki z wakacji – przepisy CITES