Dramat na pokładzie Lufthansy rozegrał się tysiące metrów nad ziemią. Jeden z pasażerów zaczął szarpać za drzwi samolotu. Załoga próbowała go powstrzymać. Wtedy do akcji wkroczył mężczyzna przekonany, że wszyscy zaraz zginą.

Międzykontynentalny lot, duży samolot uznanej linii lotniczej z pełną obsadą załogi, na pokładzie 280 pasażerów – co może pójść nie tak? Okazuje się, że wystarczy jeden pasażer, by podniebny rejs zamienił się w dramat.

Dramat na pokładzie Lufthansy. Pasażer ruszył do drzwi

Do zdarzenia doszło podczas lotu LH543 z Bogoty w Kolumbii do Frankfurtu. Boeing 787-9 Dreamliner dotarł do Niemiec 5 października 2026 roku. Na pokładzie był między innymi 43-letni Miguel Cinque. Prawnik, ojciec dziesięciorga dzieci i były żołnierz niemieckiej armii.

Około godziny po starcie Cinque zauważył dziwnie zachowującego się pasażera. Potężnie zbudowany mężczyzna krążył po kabinie. Najpierw poszedł w stronę kokpitu. Potem zawrócił i zatrzymał się przy drzwiach w środkowej części samolotu.

Nagle rozległ się krzyk stewarda. Członek załogi próbował powstrzymać mężczyznę, który zaczął szarpać za drzwi. Według relacji Cinque, opublikowanej przez niemiecki Bild, steward rozpaczliwie błagał pasażera, żeby przestał. Ten jednak nie słuchał. Nadal ciągnął za mechanizm drzwi. Sytuacja zrobiła się niebezpieczna.

Rzucił się na pasażera. Zaczęła się walka

Miguel Cinque zerwał się z fotela. 43-latek miał za sobą służbę w Bundeswehrze. Zanim 19 lat temu przeprowadził się z rodziną do Kolumbii, był żołnierzem niemieckiej armii. Teraz miał okazję wykorzystać swoje doświadczenie.

Podbiegł zatem do agresywnego mężczyzny i rzucił się na niego od tyłu. Chciał przewrócić go na podłogę i unieruchomić. Nie poszło łatwo, przeciwnik był bowiem bardzo silny. Obaj zaczęli się szarpać, a Cinque z trudem próbował go utrzymać. Agresywny pasażer zdołał się jednak wyrwać. Pobiegł do kolejnych drzwi awaryjnych. Tam ponownie zaczął szarpać za mechanizm.

W tym momencie Cinque usłyszał jakiś trzask. Poczuł też podmuch powietrza. Był przekonany, że za chwilę dojdzie do katastrofy. 43-latek ponownie rzucił się na mężczyznę. Uderzył go i wytrącił z równowagi. Wtedy do pomocy dołączyli wreszcie inni pasażerowie oraz członkowie załogi. Wspólnie obezwładnili 33-latka i założyli mu kajdanki.

Strach nie minął. Bali się zamachu

Choć agresywny mężczyzna został obezwładniony, to dramat na pokładzie Lufthansy trwał nadal. Pasażerowie wciąż byli przerażeni. Nie wiedzieli, dlaczego próbował otworzyć drzwi. Nie mieli też pewności, czy działał sam.

Miguel Cinque przyznał w rozmowie z Bildem, że obawiał się zamachu. Przypomniał sobie niedawny dramat na pokładzie samolotu Flydubai. Podczas tamtego lotu jeden z pilotów chciał doprowadzić do katastrofy maszyny lecącej do Izraela.

Według relacji Cinque agresywny pasażer siedział już wtedy skuty kajdankami na wolnym fotelu. 43-latek postanowił z nim porozmawiać. Chciał wiedzieć, dlaczego mężczyzna naraził życie tylu ludzi. Odpowiedź była wstrząsająca. 33-latek powiedział, że chciał popełnić samobójstwo. Cinque zapytał go, czy widział, ile dzieci podróżuje samolotem. Mężczyzna nie odpowiedział.

To jednak relacja świadka, a nie oficjalne ustalenia śledczych. Policja nie potwierdziła motywu działania 33-latka. Nic nie wskazuje też oficjalnie, by dramat na pokładzie Lufthansy był próbą zamachu terrorystycznego.

Czy pasażer mógł otworzyć drzwi na wysokości 10 tys. metrów?

Trzask i podmuch powietrza. Te dwa szczegóły najbardziej przeraziły Miguela Cinque. Czy drzwi samolotu rzeczywiście mogły się otworzyć? Philip Keil, były pilot liniowy z 17-letnim doświadczeniem, uspokaja. W rozmowie z Bildem wyjaśnił, że na wysokości przelotowej otwarcie drzwi jest praktycznie niemożliwe.

Powód jest prosty. Ciśnienie wewnątrz kabiny jest znacznie wyższe niż na zewnątrz. Ogromna siła dociska drzwi do kadłuba samolotu. Dodatkowo chronią je specjalne zabezpieczenia. Zdaniem eksperta Cinque mógł usłyszeć dźwięk mechanizmu drzwi. Podmuch, który poczuł, nie musiał oznaczać ucieczki powietrza z kabiny.

Nie znaczy to jednak, że pasażer nie stwarzał zagrożenia. Silny człowiek, który z całej siły szarpie za drzwi, może uszkodzić ich mechanizm. Taką możliwość wskazał Keil. Nie ma jednak informacji, by podczas lotu LH543 doszło do utraty ciśnienia lub otwarcia drzwi.

Piloci lecieli dalej. Ekspert nie kryje zdziwienia

Agresywny pasażer został obezwładniony. Samolot nie zawrócił jednak do Bogoty. Nie skierował się też na inne lotnisko. Piloci zdecydowali, że Boeing poleci dalej do Frankfurtu. Przed przerażonymi pasażerami było jeszcze wiele godzin podróży. Przez cały ten czas 33-latek pozostawał na pokładzie.

Właśnie ta decyzja wzbudziła poważne wątpliwości Philipa Keila. Były pilot powiedział „Bildowi”, że sam nie kontynuowałby lotu w takich okolicznościach. Jego zdaniem sytuacja była bardzo groźna. Pasażer próbował manipulować przy drzwiach i trzeba było obezwładnić go siłą. Ekspert rozważyłby nawet ogłoszenie alarmu Mayday. To najwyższy stopień alarmu lotniczego. Oznacza poważne i bezpośrednie zagrożenie, które wymaga natychmiastowej pomocy. Keil zwrócił też uwagę na ryzyko kolejnej awantury. Mężczyzna został wprawdzie skuty kajdankami, ale nadal znajdował się w samolocie.

Dramat na pokładzie Lufthansy. Linia zabiera głos

Lufthansa potwierdziła incydent podczas rejsu LH543 z Bogoty do Frankfurtu. Według Lufthansy załoga opanowała sytuację, dlatego samolot mógł bezpiecznie kontynuować lot do Frankfurtu. Lufthansa nie wyjaśniła jednak szczegółowo, dlaczego piloci nie zdecydowali się na lądowanie na lotnisku zapasowym. Nie wiadomo również, czy rozważali zmianę trasy.

Miguel Cinque opowiadał „Bildowi”, że po przylocie do Frankfurtu inni pasażerowie podchodzili do niego i dziękowali za pomoc. Niektórzy go obejmowali. Jak twierdził, do czasu rozmowy z gazetą nie otrzymał natomiast żadnej wiadomości od Lufthansy.

Agresywny pasażer zatrzymany. Policja wszczęła śledztwo

Boeing 787-9 wylądował we Frankfurcie 5 października. Na 33-letniego pasażera czekali już policjanci. Mężczyzna został zatrzymany. Ze względu na swój stan trafił do szpitala psychiatrycznego. Wszczęto postępowanie w sprawie podejrzenia niebezpiecznej ingerencji w ruch lotniczy. Śledczy nie ujawnili jego tożsamości ani motywów działania.

Źródło: Polizeipräsidium Frankfurt am Main, „Bild”, Lufthansa, Hessenschau/dpa
Fot. Lufthansa press kits

Chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mnie na Facebooku i bądź na bieżąco z turystycznymi newsami i ciekawostkami z podróży!

Czytaj również: