Zasnął w samolocie, choć nie miał ani biletu na lot, ani tym bardziej prawa się tam znaleźć. Wcześniej spokojnie zrobił sobie kawę w zamkniętym dla klientów barze, coś zjadł i przez długi czas spacerował po lotnisku w Koszycach, przez nikogo nie niepokojony. Historia może i brzmi zabawnie, ale obnażyła poważne luki w systemie bezpieczeństwa.
Najpierw zrobił sobie kawę. Potem coś zjadł. Następnie wszedł do stojącego na płycie lotniska samolotu Austrian Airlines i wygodnie usiadł w pierwszym rzędzie. Tam… zasnął.
Rano obudziła go załoga przygotowująca maszynę do lotu do Wiednia.
– Czy już wystartowaliśmy? – miał zapytać zaskoczony mężczyzna.
– Czy już wystartowaliśmy? – miał zapytać zaskoczony mężczyzna.
Do zdarzenia doszło w nocy z 23 na 24 lipca na lotnisku w Koszycach. O incydencie poinformował portal Denník N. Informacje potwierdziły również władze lotniska i linie Austrian Airlines.
Zasnął w samolocie po nocnym spacerze po lotnisku
Według ustaleń słowackiego portalu około 50-letni obywatel Słowacji pojawił się na lotnisku po godzinie pierwszej w nocy. Nie miał przy sobie dokumentów, a mimo to przez kilkadziesiąt minut swobodnie poruszał się po terminalu.
Z relacji osób, które widziały nagrania z monitoringu, wynika, że wszedł do zamkniętych barów. Zrobił sobie kawę, zjadł pozostawione jedzenie i zostawił po sobie bałagan. Nikt nie zwrócił mu uwagi.
Mężczyzna miał też porozmawiał z pracownicą portu lotniczego. Podobno pytał ją o to, jakie są dostępne połączenia z Koszyc. Później rzekomo opuścił terminale, ale… nie opuścił terenu lotniska. Okazało się, że przedostał się przez ogrodzenie, znajdujące się nieopodal terminala i dostał się do strefy zastrzeżonej.
To nie koniec jego przygód. Blisko godzinę krążył po płycie lotniska. Nie widziała go ani ochrona, ani system monitoringu. Wreszcie najwidoczniej postanowił odpocząć – „zaproszenie” wysłała mu Embraer E190 linii Austrian Airlines, który z rana miała wykonać lot do Wiednia. Samolot był niezabezpieczony – mężczyzna wszedł po schodach na pokład, do którego wejście było… otwarte. Następnie usiadł w pierwszym rzędzie i zasnął w samolocie, przez nikogo nie niepokojony.
Załoga Austrian Airlines przecierała oczy ze zdumienia
Załoga pojawiła się przy samolocie około godziny czwartej nad ranem. Rejs do Wiednia miał wystartować o 5.25.
Na miejscu czekała jednak niecodzienna niespodzianka. W kabinie spał obcy mężczyzna.
Po jego odnalezieniu natychmiast uruchomiono procedury bezpieczeństwa. Na lotnisku pojawiły się służby, w tym jednostki odpowiedzialne za reagowanie na zagrożenia terrorystyczne. Samolot został dokładnie sprawdzony, a lot do Wiednia wystartował z dwugodzinnym opóźnieniem.
Monitoring lotniska nie zauważył intruza
To, że mężczyzna zasnał w samolocie, to jedno. Ale najwięcej pytań nie dotyczy jednak nie samego mężczyzny, lecz tego, jak w ogóle udało mu się dostać do samolotu.
Anonimowy informator lotniska cytowany przez Denník N twierdzi, że przez wiele godzin nikt nie zauważył intruza, mimo że jego zachowanie rejestrowały kamery.
– Osoby obserwujące monitory chyba same zasnęły, skoro przez kilka godzin nikt go nie zauważył – powiedział rozmówca portalu.
– Osoby obserwujące monitory chyba same zasnęły, skoro przez kilka godzin nikt go nie zauważył – powiedział rozmówca portalu.
Rzecznik lotniska Juraj Tóth potwierdził, że po incydencie zaostrzono procedury bezpieczeństwa. Nie wyjaśnił jednak, jak mężczyzna zdołał przejść przez kolejne strefy lotniska, dostać się na płytę postojową i wejść do samolotu, nie wzbudzając niczyjego zainteresowania.
Śmieszna historia? Raczej sygnał alarmowy
Na pierwszy rzut oka historia mężczyzny, który zasnął w samolocie i po przebudzeniu zapytał: „Czy już wystartowaliśmy?”, może wydawać się zabawna.
W rzeczywistości pokazuje jednak, że zawiodło kilka elementów systemu bezpieczeństwa. Intruz przez długi czas swobodnie poruszał się po terminalu, dostał się do zamkniętych lokali, wyszedł na płytę lotniska, a następnie wszedł do samolotu przygotowywanego do porannego rejsu.
To rodzi pytania, na które pasażerowie mają prawo oczekiwać odpowiedzi. Jak można było nie zauważyć człowieka spacerującego po lotnisku przez kilkadziesiąt minut? Dlaczego monitoring lotniska nie doprowadził do szybkiej interwencji? I przede wszystkim – skoro w tym przypadku zawiodło tyle zabezpieczeń jednocześnie, czy podobna sytuacja mogłaby wydarzyć się również na innych europejskich lotniskach? Jedno jest pewne: ta sytuacja to poważny kryzys wizerunkowy – zarówno dla lotniska w Koszycach, jak i dla linii Austrian Airlines.
Źródło: dennikn.sk
Fot.: airportkosice.sk
Czytaj również:
- Pyton w biustonoszu. Szok na lotnisku w Amsterdamie
- 10 grzechów pasażerskich – czego nie robić na lotnisku?
- Wypadki turystów w Egipcie. Czarna seria i kolejne groźne incydenty
- Turyści na Malcie. Jedno wykroczenie i mandat od ręki
- Koszyce na weekend czyli Słowacja na szybko: jedź, zwiedź, zjedz i wypij
- Vyhliadková Veža Bojnice, Čajka v Oblakoch – wieża widokowa w Bojnicach
- Zamek Bojnice, Bojnický Zámok
- Budatínsky hrad czyli Zamek Budatin w Żylinie
- Żylina na Słowacji – wspaniały punkt wypadowy