Nowa polityka Southwest Airlines – jednej z największych linii lotniczych w USA – wywołała burzę w internecie. Pasażerowie z nadwagą twierdzą, że są zmuszani do kupowania dwóch miejsc w samolocie, jeśli pracownik uzna, że mogą nie zmieścić się w jednym fotelu. W mediach społecznościowych pojawiają się już określenia o „podatku od tłuszczu”.

Coraz więcej pasażerów twierdzi, że o konieczności kupienia drugiego miejsca decyduje… ocena pracownika lotniska. Krytycy nowych zasad mówią wprost o „podatku od tłuszczu”. W internecie pojawiają się kolejne nagrania osób opisujących podobne sytuacje. Sprawa wywołała gorącą dyskusję o dyskryminacji pasażerów z nadwagą.

Według relacji podróżnych pracownicy lotniska oceniają jedynie wygląd pasażera z nadwagą, a jasnych kryteriów dotyczących wagi czy rozmiaru ciała po prostu nie ma. Wielu podróżnych mówi wprost, że takie traktowanie jest dla nich upokarzające.

„Kup drugie miejsce albo nie polecisz”

Pasażerka Kari McCaw leciała w marcu z Connecticut na konferencję do Las Vegas. Przy stanowisku odprawy pracownicy linii zatrzymali ją i postawili ultimatum: musi kupić drugie miejsce albo zrezygnować z podróży.

– Byłam zawstydzona i zdenerwowana. Po prostu spojrzeli na moje ciało i uznali, że się nie zmieszczę – powiedziała w rozmowie z portalem SFGATE.

McCaw twierdzi, że regularnie lata i bez problemu mieści się w standardowych fotelach o szerokości około 16–17 cali.

– Nie mam szerokich bioder. Siedzę w takich fotelach cały czas i nigdy wcześniej nie musiałam kupować dwóch miejsc – podkreśliła.

Jej nagranie z lotniska szybko stało się viralem w mediach społecznościowych.

Zmiana zasad po ponad 30 latach

Kontrowersje pojawiły się po zmianie polityki linii w styczniu. Przez ponad trzy dekady Southwest stosował rozwiązanie uznawane za jedno z najbardziej przyjaznych dla pasażerów z nadwagą.

Osoby o większych rozmiarach mogły:

  • kupić drugie miejsce z wyprzedzeniem i później otrzymać zwrot pieniędzy,
  • albo – jeśli lot nie był pełny – dostać dodatkowe miejsce bez opłaty na lotnisku.

Po wprowadzeniu nowych zasad sytuacja się zmieniła. Jeśli pasażer z nadwagą nie wykupi drugiego miejsca wcześniej, pracownicy mogą poprosić o jego zakup na lotnisku, a uzyskanie zwrotu pieniędzy jest znacznie trudniejsze.

Niektórzy nazywają te przepisy wprost „podatkiem od tłuszczu”.

Czy pasażer z nadwagą musi kupić dwa miejsca w samolocie?

Największe kontrowersje budzi brak jasnych kryteriów. W praktyce to pracownik lotniska decyduje, czy pasażer powinien kupić dodatkowe miejsce.

W regulaminie linii zapisano jedynie, że granicą między fotelami jest podłokietnik.

– Nie chodzi o wagę, nie chodzi o rozmiar ubrania. Oni po prostu patrzą na ciebie i decydują – powiedziała inna pasażerka Meg Elison.

Kobieta odbyła trzy loty Southwest w ciągu tygodnia. Pierwszy przebiegł bez problemów, ale przed drugim lotem zmuszono ją do kupienia dodatkowego miejsca.

– Czułam się upokorzona – przyznała w mediach społecznościowych.

„Była naprawdę niegrzeczna”

Kolejna pasażerka, Jessica Skinner, twierdzi, że przez podobną sytuację przegapiła odprawę bagażu i musiała zmienić rezerwację.

– Kierowniczka podeszła i powiedziała, że jestem zbyt szeroka i przesunę się na drugie siedzenie, więc muszę kupić dodatkowe miejsce – opowiadała. – Była przy tym naprawdę niegrzeczna – podkreśliła kobieta.

Skinner mówi, że w ostatnich latach schudła ponad 90 kilogramów i nigdy wcześniej nie miała podobnego problemu.

samolot Southwest Airlines startuje z lotniska w USA
Zmiana zasad w Southwest Airlines wywołała spór o to, czy pasażer z nadwagą powinien
kupować dodatkowe miejsce w samolocie. Fot. Southwest Airlines Press Kits.

Coraz więcej skarg pasażerów

Portal SFGATE znalazł kilkanaście viralowych nagrań pasażerów z nadwagą opisujących podobne doświadczenia. Według Tigress Osborn z Krajowego Stowarzyszenia na Rzecz Akceptacji Otyłości w USA nowe zasady powodują ogromny stres.

– To najgorsze traktowanie pasażerów plus size, jakie widzieliśmy od dekad – powiedziała.

W jej opinii wiele osób zaczyna po prostu rezygnować z podróżowania.

Zwrot pieniędzy? Nie zawsze

Kolejnym problemem jest nowy system zwrotów za dodatkowe miejsce. Pieniądze można odzyskać tylko wtedy, gdy na pokładzie pozostanie wolne miejsce. Pasażerowie z nadwagą muszą też kupić oba bilety w tej samej klasie taryfowej.

Meg Elison twierdzi, że po interwencji otrzymała zwrot tylko raz.

– Wysłali mi bardzo protekcjonalnego maila. Napisali, że zwrócą pieniądze… ale tylko tym razem – opowiada.

Z kolei Jessica Skinner dostała jedynie voucher o wartości 200 dolarów na kolejny lot.

– Nie zamierzam z niego skorzystać – podkreśla.

Pasażer z nadwagą – prawo w USA go nie chroni

Eksperci zwracają uwagę, że podobne zasady stosują także inne linie lotnicze w USA. W większości przypadków pasażerowie z nadwagą muszą kupić dodatkowe miejsce. Jednak zwrot kosztów nie jest gwarantowany.

Wyjątkiem jest Kanada, gdzie obowiązuje zasada „jedna osoba – jedna cena”. Chroni ona osoby z nadwagą przed dodatkowymi opłatami.

W Stanach Zjednoczonych prawo praktycznie nie chroni przed dyskryminacją ze względu na rozmiar ciała.

– Linie lotnicze mogą traktować nas tak, jak chcą – uważa Tigress Osborn.

Jak można rozwiązać ten problem?

Pasażerowie i organizacje społeczne mają różne pomysły na rozwiązanie sporu. Niektórzy proponują wprowadzenie jasnych kryteriów – na przykład limitu obwodu bioder czy talii. Natomiast inni uważają, że kluczowe są lepsze szkolenia pracowników i bardziej dyskretne podejście do pasażerów.

Jedno nie ulega wątpliwości – dla wielu pasażerów z nadwagą podróż samolotem wciąż wiąże się ze stresem. Wprowadzenie jasnych zasad mogłoby uporządkować sytuację i ograniczyć podobne konflikty na lotniskach.

Źródło: sfgate.com

Czytaj również: