Wypoczywasz na Kanarach? Miej się na baczności. Kanaryjski raj ma ciemną stronę. W ostatnich tygodniach Gwardia Cywilna rozwiązała kilka kryminalnych spraw, które łączy jedno: ich ofiarami stali się turyści. Na Wyspach Kanaryjskich okazali się łatwym celem – nie tylko dla kieszonkowców, ale nawet dla… funkcjonariusza policji.
Wyspy Kanaryjskie kojarzą się z pogodą, słońcem i beztroskim urlopem. Jednak turyści muszą mieć się na baczności. Inaczej – straty finansowe murowane.
Kieszonkowcy w kurortach. Viral zdradził złodziejkę
W Playa de las Américas, jednym z najpopularniejszych kurortów na Teneryfie, zatrzymano pewną kobietę. Rozpoznano ją dzięki nagraniu, które obiegło media społecznościowe. Na filmie widać, jak próbuje okraść turystę w zatłoczonym miejscu.
Śledczy szybko ustalili jej tożsamość. Okazało się, że kobieta miała już nakaz aresztowania za podobne przestępstwa. Namierzono ją i zatrzymano w hostelu w gminie Granadilla de Abona. Przy okazji wyszło na jaw, że obiekt noclegowy nie rejestrował gości w państwowym systemie. To skończyło się sankcjami dla właścicieli.
Sprawa była częścią szerokiej operacji policyjnej o nazwie „Miradores”, wymierzonej w przestępczość w najbardziej zatłoczonych miejscach turystycznych.
Kradzież podczas snu. 6800 euro zniknęło bez śladu
Na sąsiedniej Fuerteventurze doszło do jeszcze bardziej niepokojącego zdarzenia. Turystka zgłosiła, że podczas snu w wynajmowanym apartamencie skradziono jej torebkę i dwa pierścionki o łącznej wartości ok. 6800 euro.
Na miejscu nie było żadnych śladów włamania. Kobieta zorientowała się, co się stało dopiero wtedy, gdy bank zaczął blokować podejrzane transakcje wykonane skradzionymi kartami.
Analiza monitoringu w sklepach w Puerto del Rosario doprowadziła do znanego policji recydywisty. Kluczowy okazał się detal: charakterystyczna czapka, identyczna jak na nagraniach z okolic apartamentu. Podczas przeszukania odzyskano jeden z pierścionków – złoty, zdobiony kamieniami szlachetnymi i rubinami.
Policjant okradał turystów. Mandaty brał do kieszeni
Najbardziej szokująca sprawa wyszła na jaw na Gran Canarii. W kurorcie Mogán zatrzymano czynnego policjanta lokalnego, który – według śledczych – przez pięć lat wykorzystywał turystów.
Schemat był prosty: zatrzymywał kierowców wynajętych aut, wystawiał mandaty, żądał zapłaty w gotówce, a pieniądze… nigdy nie trafiały do kasy miasta. Sprawa wyszła na jaw po audycie elektronicznych notatników służbowych. W systemie wykryto setki anulowanych mandatów.
Śledczy ustalili, że funkcjonariusz wystawił około tysiąca mandatów, przywłaszczając niemal 135 tys. euro. Ofiarami byli głównie turyści, którzy płacili na miejscu, chcąc „mieć problem z głowy”.
Kanaryjska przestroga dla turystów
Seria tych spraw pokazuje, że turyści na Kanarach muszą zachować czujność – nie tylko na plaży czy w klubach, ale też w apartamentach i na drogach. Gotówka, biżuteria i dokumenty to wciąż najczęstszy łup przestępców. Jak pokazały te sprawy, zagrożenie czasem przychodzi z najmniej spodziewanej strony.
Źródło: Na Kanarach
Czytaj również:
- Turyści stracili tysiące euro. Skandal na Fuerteventurze
- Co zobaczyć w Santa Cruz de Tenerife. Stolica Teneryfy i jej atrakcje
- Chcesz wejść na Teide? Płać! Nowe opłaty na Teneryfie
- Teneryfa i Gomera już nie z Gdańska. Wizz Air kasuje loty
- Bukareszt kroi turystów na miliony. Nowy podatek już obowiązuje
- Najgorsze kraje na podróż w 2026. Turystyczne piekło – tych miejsc unikaj